Szukaj:Słowo(a): Komisja Przejściowa Tymczasowej Rady Stanu
z Wikipedii:

5 listopada 1916 roku władze niemieckie i austriackie wydały tzw. Akt 5 listopada gwarantujący Polakom powstanie samodzielnego Królestwa Polskiego. Nie zostały sprecyzowane granice przyszłej monarchii. Akt zawierał natomiast sformułowania dotyczące stworzenia armii polskiej. Wydanie aktu wiąże się z faktem, że przedłużająca się I wojna światowa zmusiła państwa centralne do poszukiwania rekruta w okupowanym Królestwie Polskim.

Na podstawie aktu, 6 grudnia 1916 roku powstała Tymczasowa Rada Stanu z Wacławem Niemojowskim na czele. Kierownikiem Komisji Wojskowej został Józef Piłsudski, który podporządkował Radzie Polską Organizację Wojskową. Rada otrzymała jedynie uprawnienia doradcze, ale cały czas walczyła o ich poszerzenie na obszar szkolnictwa i sądownictwa (co udało się już po zakończeniu jej prac). Tymczasowa Rada Stanu podała się do dymisji po kryzysie przysięgowym w 1917 roku. Kontynuatorką jej prac była Komisja Przejściowa Tymczasowej Rady Stanu, a następnie Rada Regencyjna i powołany przez nią Rząd Jana Kucharzewskiego. Po nieudanych próbach pozyskania polskiego rekruta Austria i Niemcy podjęły podobne działania wobec Litwy i Ukrainy.

Akt 5 listopada wywołał żywą reakcję w państwach Ententy. W grudniu 1916 roku za niepodległością Polski wypowiedział się parlament Włoch. Na krótko przed rewolucją lutową car Mikołaj II zapowiedział stworzenie zjednoczonej Polski w unii z Rosją. W styczniu 1917 roku, czyli zaraz przed przystąpieniem Stanów Zjednoczonych do wojny, za niepodległością Polski wypowiedział się prezydent Woodrow Wilson.

Choć sam akt 5 listopada nie dawał Polakom pewnej i konkretnej wizji przyszłej niepodległej Polski, to wywołał on na świecie tak szeroki oddźwięk, że jego ogłoszenie wydaje się być kluczowym czynnikiem w polskich staraniach o odzyskanie niepodległości.
a poza tym wszyscy owczym pędem pisza jaki to wspaniały czowiek.....
nie wiedząc nic o gościu



Odnoszę wrażenie, że to Ty nie wiesz nic o tym człowieku...

Profesor Geremek - WIELKI GRACZ

Bronislaw Geremek jest politykiem dialogu i porozumienia. W sierpniu 1980 r. namawial strajkujacych stoczniowcow do zawarcia porozumienia z Gierkiem i reformy CRZZ; w marcu 1981 r. przekonal "S" do ugody z Rakowskim; w latach 80-tych dazyl do powstania "paktu antykryzysowego". Przy "Okraglym Stole", razem z reformatorska czescia PZPR, stworzyl fundamenty dla "Polski nomenklaturowej"; do upadlosci ochranial Jaruzelskiego i Gorbaczowa.
Nie potrafil tylko porozumiec sie z rzadem Olszewskiego.

TRAGICZNE DZIECINSTWO

Urodzil sie 6.03.1932 r. w Warszawie. Dawid Warszawski podal w pismie "Jewish Chronicle", ze pochodzil on z rodziny Lewartowskich, lodzkich chasydow. Ojciec byl rabinem. Na pytanie Jacka Zakowskiego o swoje zydowskie korzenie odpowiedzial: "Dla mnie w mojej doroslej biografii, nigdy nie byl to problem w tym sensie, ze ta sprawa wiaze sie z dziecinstwem, ktore zamknalem w sobie. ...Nie znaczy to jednak, ze tej swiadomosci zydowskiej w sobie nie nosze. Nosze ja, ona pojawia sie wtedy, gdy wylania sie kwestia antysemityzmu, gdy staje wobec szowinizmu czy wrecz rasizmu. Na co dzien jest to jednak ksiazka zamknieta na klucz."

Wojne wspomina jako koszmar: "Nigdy nie wracalem do moich dzieciecych doswiadczen, choc to one mnie formowaly. Swiat palil sie na moich oczach. Palil sie tez maly swiat rodzinnych kontynuacji, w ktorym jest ciaglosc oczywistych wartosci, zasad, regul. W mojej dzieciecej biografii swiat ciagle sie rozpadal. To tez nadawalo ksztalt mojej pozniejszej wrazliwosci."
Ojciec zginal w Oswiecimiu, on zas uratowal sie tylko dzieki ojczymowi, ktory wywiozl go z getta na krotko przed Powstaniem 1943 r. Schornienie znalazl u panstwa Geremkow we Wschowie.

Z SODALICJI DO ZMP

Po zakonczeniu wojny rozpoczal nauke w gimnazjum Krolowej Jadwigi i Wladyslawa Jagielly. Wychowywany w duchu katolickim, wstepuje do Sodalicji Marianskiej, sluzy takze jako ministrant. Jadwiga Czuba, jego owczesna kolezanka z klasy wspomina: "W 1945 r. zdawalismy razem egzaminy wstepne do gimnazjum, zakwalifikowano nas do drugiej klasy. Pamietam, ze w naszej klasie byla takze Ewa Dzieduszycka, Maria Rosinska, Jolanta Mandziarowna. Religii uczyl nas Ks. Andrzej Bardecki. Bronek byl uczniem bardzo zdolnym, doskonale wladal lacina i francuskim. Jednak byl bardzo zamkniety i skryty. Pan Geremek mial ok. 60 lat i bardziej przypominal dziadka Bronka, niz jego ojca. Byl bardzo kulturalnym czlowiekiem o ziemianskich manierach. Pelnil funkcje starosty Wschowa, a jego zona prowadzila komis. Po wyborach Geremek zostal wyrzucony ze starostwa".

Bronek znajduje sie w Warszawie, tutaj konczy liceum im. B. Limanowskiego. W stolicy wlacza sie rowniez do zycia politycznego. Przystapienie do komunistow tlumaczy lektura ksiazek o sprawiedliwosci spolecznej i ludzkiej krzywdzie: "Sadzilem wtedy, ze komunizm jest mlodoscia swiata".

W Warszawie poznaje rowniez nowych znajomych m.in. Janusza Reykowskiego - dzialacza promikolajczykowskiej mlodziezy ze Stronnictwa Demokratycznego. "W moim i Bronka owczesnym widzeniu oni byli "reakcjonistami" - pisze Jacek Kuron w "Kwadraturze kola" - przeciwnikami wladzy ludowej, postrzegali ja jako okupacje sowiecka w Polsce". Jeszcze przed rozpoczeciem studiow Geremek zostaje czlonkiem Zwiazku Walki Mlodych, a pozniej Zwiazku Mlodziezy Polskiej. Komunistyczny historyk Bogdan Hillebrandt tak scharakteryzowal te organizacje: "ZMP podejmowal kazde zlecone przez partie zadanie, godzil sie z kazda krytyka, uznajac, iz w owczesnych warunkach partia ma prawo wymagac od mlodziezy maksymalnej dyscypliny i dyspozycyjnosci. Partii nalezalo pomagac praca i agitacja..."

OCENIA, REKOMENDUJE, POMAGA...

Geremek nie jest tylko szarym czlowiekiem ZMP. Wchodzi do aktywu, a w 1950 r. wstepuje do PZPR. Szybko awansuje, w 1952 r. uczestniczy w zebraniach Oddzialowej Organizacji Partyjnej Wydzialu Historii UW. Opiniuje kandydatow do partii m.in. Ryszarda Kapuscinskiego: "Oddanie, zapal i ofiarnosc tow. Kapuscinskiego zapewniaja dalszy jego wzrost i przezwyciezenie bledow - uksztaltowanie swej postawy na miare czlonka Partii. Rekomenduje tow. Kapuscinskiego do PZPR jako przodujacego, ofiarnego aktywiste ZMP, w przekonaniu, ze przybedzie naszej Partii godny jej czlonek".

Rok pozniej Kapuscinski odwzajemnia sie: "Jezeli przyczynilem siê w czyms do tego, ze Wydzial Historii jest pierwszym wydzialem na Uniwersytecie, to dzieki temu, ze cala organizacja partyjna, ze towarzysze partyjni... pomagali mi bezposrednio w pracy i przygotowywali mnie do wstapienia do Partii. Szczegolnie zas tow. Geremek" ("Najwyzszy Czas" 29/1993).

O tym, jaka bojowa atmosfera panowala wsrod dzialaczy partii w Instytucie Historii, mozna bylo sie przekonac w 1956 r. W podjetej rezolucji na otwartym zebraniu POP PZPR czytamy: "Na Poznan patrza rowniez nasi przyjaciele i nasi wrogowie za granicami kraju; jedni z niepokojem, drudzy z jawna lub ukrywana radoscia. (...) Milicja, bezpieczenstwo i wojsko nie ponosza winy za krew przelana w Poznaniu. (...) Potepiamy tych, ktorzy stracili polityczne rozeznanie i dali sie uzyc za narzedzie ludziom zainteresowanym w zakloceniu spokoju w Polsce i przekresleniu procesu odnowy naszego zycia. Krew przelana w Poznaniu obciaza wrogow narodu polskiego budujacego socjalizm" ("GP" 52/94).

Studia konczy w 1954 r., byl uczniem prof. Mariana Malowista. U niego tez bedzie sie doktoryzowal. Rozpoczyna prace w Instytucie Historii PAN. Nie rezygnuje z dzialalnosci politycznej. Pelni funkcje sekretarza POP w Instytucie, byl takze czlonkiem Komisji Rewizyjnej Komitetu Uczelnianego. W 1955 r. wstepuje do Zwiazku Nauczycielstwa Polskiego, zostaje wiceprzewodniczacym Rady Zakladowej Zwiazku.

1956 - TO NIE BYL DLA MNIE WSTRZAS

W okresie Pazdziernika Geremek przebywal w Paryzu na stypendium naukowym w Ecole Pratique des Haute Etudes. Wspomina swoja reakcje na inwazje sowiecka, na Wegry: "To nie byl dla mnie az taki strzas. ...W 1956 r. przebywalem u mojej rodziny we Francji. I poznanski Czerwiec, i Budapeszt ogladalem w Paryzu, a tam wydawalo sie to bardzo odlegle. W Paryzu jego mistrzem jest Fernand Braudel, tworca francuskiej szkoly historycznej znanej jako Ecole d'Annales. Braudel siegal do sasiednich dyscyplin - antropologii, etnologii, socjologii, badal raczej zycie codzienne, niz czyny wielkich jednostek. Do kraju wraca w 1958 r. nadal nie dostrzega negatywnych zjawisk w polityce Gomulki: "Dopiero po powrocie do Polski uczylem sie czym byl 1956 r. Zreszta pierwsze lata Gomulki dawaly nadzieje - 1956, 1957, nawet poczatek 1958 to byly lata nadziei. Rozbicie "Po Prostu" tez nie wydawalo mi sie symptomem nieuchronnego powrotu do stalinizmu."

W 1960 r. uzyskuje stopien doktorski. Dwa lata pozniej ponownie wyjezdza do Francji, tym razem jako dyrektor Osrodka Kultury Polskiej w Paryzu. Jednoczesnie prowadzi wyklady na Sorbonie. Prof. Ryszard Bender przypuszcza, ze w czasie pobytu we Francji, Geremek nawiazal silne kontakty z tamtejszymi lozami masonskimi. Po powrocie do Polski w 1965 r. obejmuje kierownictwo Pracowni Historii Kultury Sredniowiecznej. Ideowo zwiazany jest z "lewica pazdziernikowa", publikuje m.in. na lamach tygodnika "Argumenty", pisma Stowarzyszenia Wolnomyslicieli i Ateistow. Pomaga rowniez Modzelewskiemu, ktoremu po wyjsciu z wiezienia zlecal przeklady.

DROGA DO "SOLIDARNOSCI"

Przelomem jest 1968 r. Nie uczestniczy jednak w wydarzeniach marcowych. W monograficznej ksiazce Jerzego Eislera o Marcu ani razu nie spotykamy jego nazwiska. Reaguje dopiero na "praska wiosne": "To co dzialo sie w Czechoslowacji przed inwazja, potwierdzalo zreszta moje nadzieje. Mialem tam wowczas wielu przyjaciol. Obserwowalem ich dzialania, czytalem artykuly i dzielilem ich radosc, ze cos sie tam udaje. Sukces Pragi stanowil przeciez i dla nas perspektywe ludzkiego wymiaru realnego socjalizmu. ...Dzien i noc sluchalem wiec czeskiego radia - poki jeszcze bylo niezalezne. Sluchalem rzecznika praskiego parlamentu, mojego przyjaciela, historyka Josefa Macka, gdy w ostatniej chwili zwracal sie do opinii miedzynarodowej.

Po interwencji wystepuje w partii: "...w momencie inwazji zamknalem ten rozdzial dlatego, z rozwiewala ona nadzieje rewizjonizmu na socjalizm z ludzka twarza. ...Chcieli mi zrobic proces jako oficerowi rezerwy, ale jakos sie to rozmylo. Skonczylo sie na kilkunastoletnim pozbawieniu paszportu. Wystapilem gdy stracilem nadzieje, ze jest jakakolwiek szansa, zeby ta partia realizowala idealy, ktore glosi". Od jesieni 1968 r. uczestniczy w seminarium zorganizowanym przez naukowcow - rewizjonistow m.in. Wlodzimierza Brusa, Tadeusza Kowalika, Krzysztofa Pomiana. Uczestnicy zastanawiali sie nad przyszloscia socjalizmu i jego reforma, rozwarstwieniem spolecznym, ksenofobia, itd. Seminaria te trwaja az do wyjazdu Brusa z Polski, tj. do jesieni 1971 r.
W 1970 r. Geremek uzyskuje habilitacje oraz tytul docenta.

W grudniu 1975 r. razem z Krystyna Kresten, Maria Dziewicka, Tadeuszem Kowalikiem, Edwardem Lipinskim, Janem Strzeleckim i Krzysztofem Wolickim wystosowal do Gierka tzw. "list siemiu". Dokument ten byl bardziej umiarkowany od powstalego w tym samym czasie "listu 59", w ktorym protestowano przeciw zmianom w Konstytucji. Autorzy "listu 7" wskazywali na tworzaca sie niebezpieczna przepasc pomiedzy spoleczenstwem i wladza". Po czerwcu 1976 r. Geremek organizuje zbiorke pieniedzy dla ofiar represji. Rok pozniej po uwiezieniu grupy KOR-owcow obok m.in. Jana Strzeleckiego, Tadeusza Kowalika i Karola Modzelewskiego podpisuje list do Gierka i Jaroszewicza: "Kryzys zaufania miedzy rzadzonymi i rzadzacymi wymaga zasadniczych przemian w zyciu politycznym, ktore stanowia warunek niezbedny socjalistycznej przyszlosci kraju."

W tym samym roku ponownie otrzymuje paszport. Wyjezdza na stypendium naukowe do Instytutu Wilsona w Waszyngotonie. Jesienia 1978 r. po powrocie do kraju zostaje czlonkiem komisji programowej Towarzystwa Kusow Naukowych. Jednak prawdziwa kariere polityczna rozpoczal dopiero w sierpniu 1980 r.

NAJPIERW DO GIERKA, POZNIEJ DO WALESY

Po wybuchu sierpniowego strajku w Gdansku grupa warszawskich intelektualistow postanowila oglosic apel. W redagowanie tego dokumentu wlaczyl sie rowniez Geremek. Podpisy zbierano w jego mieszkaniu. Tadeusz Kowalik jeden z autorow apelu spomina: "Nie chcielismy miec wsrod sygnatariuszy czlonkow ROPCiO i KPN z przyczyn pryncypialnych". Intencja autorow bylo ostrzezenie obu stron konfliktu. Jedna kopie Geremek przekazal do KC na rece Gierka, ktory wykorzystal w swoich wystapieniach "mysli i zdania z listu intelektualistow" ("Po Prostu" 25/1990). Druga kopie postanowiono przkazac robotnikom. Wieczorem 22.08 Geremek razem z Mazowieckim przybywa do stoczni. Walesa zlecil im sformowanie komisji ekspertow. Pomimo blokady telekomunikacyjnej Geremek telefonuje do kilku osob proponujac udzial w komisji. Kowalik wspomina, ze dzwonil do niego z gabinetu dyrektora stoczni Gniecha. Geremek z Mazowieckim mieli decydujacy wplyw na sklad tej komisji, wyjatkiem byla Jadwiga Staniszkis, ktora zostala zaproszona przez osobe ze stoczni.

Geremek twierdzi, ze do stoczni ani przez chwile nie jechal z "nastawieniem, ze robotnikow trzeba uspokajac". Jednak po pierwszej rozmowie z tymi doradcami Andrzej Kolodziej, inicjator strajku w stoczni gdynskiej, wspomina, ze mial niesmak: "Usilowali nas przekonac, ze zadanie wolnych zwiazkow zawodowych jest absurdalne i nierealne. Uwazali, ze wladze nigdy nie zgodza sie na wolne zwiazki i jesli z tego postulatu nie zrezygnujemy dojdzie do interwencji sowieckiej." Kolodziej zwrocil rowniez uwage na fakt, ze starano sie zmienic nazwe zwiazkow zawodowych. Zamiast slowa "wolne" uzywano "samorzadne" zwiazki zawodowe. Po kilku dniach Jadwiga Staniszkis ostrzegla prezydium Miedzyzakladowego Komitetu Strajkowego, ze doradcy daza do przejecia kontroli nad strajkiem: "Przyjelismy informacje pani Staniszkis i ostrzezenie - wspomina Kolodziej - ze w postepowaniu pewnych osob, szczegolnie Geremka widzi usilowanie - jak to okreslila - manipulowania strajkujacymi i wykorzystania ich do jemu tylko znanych celow politycznych. Wtedy nie wiedzielismy, ze Geremek mial ponoc jakies kontakty z Gierkiem. Te rzeczy dotarly do nas pozniej". Rowniez Andrzej Gwiazda negatywnie wypowiada sie o roli Geremka i Mazowieckiego. Pierwsza ich propozycja byl postulat przeprowadzenia wyborow do rad zakladowych w CRZZ. Kiedy robotnicy odrzucili ich projekt, przedstawili nastepny: "mamy zalozyc niezalezny zwiazek - wspomina Gwiazda - i zarejestrowac sie w CRZZ. Spytalem czy sa przekonani, ze tak powinnismy postapic - odpowiedzieli, ze absolutnie tak. Podziekowalem im wiec za trud i dobre checi, ale damy sobie rade sami".

Pomimo odrzucenia tych projektow duet Geremek - Mazowiecki dalej probowal wcielic je w zycie. Tadeusz Kowalik w swoich wspomnieniach pisze o dyskretnym spotkaniu w srode 27 sierpnia w starej, opuszczonej stolowce. Doradcy starali sie wysondowac kierownictwo strajku czy zaakceptowaliby reforme CRZZ.

Anna Walentynowicz postawila w swojej ksiazce kilka retorycznych pytan: "Dlaczego doradcy usilowali naklonic nas do rezygnacji z postulatow mowiacych o uwolnieniu wiezniow politycznych i o powolaniu wolnych zwiazkow zawodowych? Komu chcieli sie przysluzyc? Na czyje pochwaly i wdziecznosc liczyli? O czym rozmawiali z ekipa rzadowa po wyjsciu ze stoczni, kiedy udawali sie na spoczynek do tego samego hotelu? Czy im rowniez doradzali?"

STRASZENIE CZOLGAMI

"S" sprawila, ze Geremek z szerzej nieznanego naukowca sympatyzujacego z opozycja stal sie jednym z najwazniejszych politykow kraju. Dalej wspolpracowal z Mazowieckim; razem z Andrzejem Celinskim i Andrzejem Wielowieyskim stworzyli konkurencyjny zespol doradcow - zarowno wobec ekspertow delegowanych do "S" przez Prymasa Wyszynskiego, jak i grupy Kuronia i Michnika. W rozmowie z Hanna Krall przyznal jej racje, ze chca byc "wobec zwiazku, tym czym zwiazek wobec wladzy" ("Polityka" 6.08.81).

Kolodziej wspomina, ze po podpisaniu porozumienia dzialania Geremka byly identyczne jak w czasie sierpniowego strajku. Kiedy w pazdzierniku ogloszono strajk ostrzegawczy, Kolodziej zostal zaproszony do Walesy: "Poza nim byli tam doradcy - Mazowiecki, Geremek, Celinski. Po krotkiej rozmowie przedlozyli mi tekst oswiadczenia, odwolujacego strajk i zaproponowali, abym jako zastepca Walesy rowniez to podpisal... powiedzieli, ze przemawiaja za tym powazne wzgledy i zaczelo sie straszenie sowieckimi czolgami. Twierdzili, ze jesli dzis nie odwola sie stajku, jutro czolgi beda na ulicach...

- Mamy doskonale zrodla informacji i jestesmy pewni, ze tak sie stanie - przekonywali Kolodzieja doradcy. - Sciagacie nieszczescie na kraj. ...Organizacja jest potrzebna, ale trzeba wszystko zalatwiac rozsadnie. Nie mozna teraz tego zaprzepascic, wiedzac czym to grozi... Pan jest jeszcze mlody, nie rozumie pan polityki".

Pomimo apeli doradcow strajk przeprowadzono, czolgi nie wjechaly.

SZARA EMINENCJA "S"

W styczniu 1981 r. Komisja Krajowa powolala Rade Programowo-Konsultacyjna Osrodka Prac Spoleczno-Zawodowych. Geremek zostal jej przewodniczacym. Uczestniczy we wszystkich wazniejszych rozmowach z rzadem. W czasie styczniowych negocjacji przekonuje: "nalezy miec swiadomosc sytuacji w jakiej znajduje sie rzad".

Jednym z wazniejszych osiagniec Geremka bylo doprowadzenie do zawarcia porozumienia z rzadem po zajsciach w Bydgoszczy. Nawet Kuron obawial sie, ze Walesa, Mazowiecki oraz Geremek "zastosuja ponownie swoja tradycyjna technike gabinetowego ukladu. Odwolaja strajk w sposob niezrozumialy dla szerokich rzesz dzialaczy i w rezultacie ruch przezyje to jako swoja kleske."

W opinii Kolodzieja, w marcu 1981 r. Walesa byl kierowany przez Geremka i Celinskiego: Celinski ustalal polityke zwiazku, a glownym jej architektem byl Geremek, ktory konsultowal te sprawy bezposrednio z Rakowskim. Celem tych konsultacji bylo uzgodnienie jak zwiazek ma dzialac, aby rzad nie musial ustapic, a "S" byla w miare usatysfakcjonowana. ...Walesa i Geremek prowadzili gre polityczna z Rakowskim i Jaruzelskim, ktorej wynikiem mialo byc z jednej strony zlagodzenie postawy zwiazku, a z drugiej doprowadzenie do rzadow silnej reki".

W czasie rozmow z rzadem 30 III Geremek razem z Wieslawem Chrzanowskim oraz ministrem sprawiedliwosci Jerzym Bafia i prof. Sylwestrem Zawadzkim opracowuja tekst porozumienia. Andrzej Gwiazda twierdzi, ze tresc komunikatu zostala "uzgodniona miedzy Walesa a Rakowskim, z pominieciem pozostalych czlonkow zespolow". Kolodziej uzupelnia: "...Geremek prowadzil narady z przedstawicielem strony rzadowej. Uzgodnili oni wspolny komunikat, mozliwy do przyjecia dla wladz. Odbylo sie to w tajemnicy przed delegacja "S". Ze wzgledu na brak efektow w rozmowach przedstawiciele "S" chcieli opuscic sale obrad. Wtedy zabral glos Walesa i wezwal, by powrocili na miejsca. Przedstawil rowniez komunikat opracowany przez Geremka. Gwiazda mial jednoznaczne odczucia kiedy uslyszal jego tresc: "Blyska mi mysl, by wyskoczyc przez okno (na schodach stoi liczna obstawa) i "tumult uczynic", ostrzec ludzi, lecz odrzucam te mysl. Zostaje, a wiec biore odpowiedzialnosc za biernosc kolegow i aktywnosc "doradcow". Przewazyl autorytet Walesy, strajk zostal odwolany.

SAMORZADNA I SOCJALISTYCZNA

Geremek zostaje delegatem na I zjazd "S", przewodniczy Komisji Programowej. Kuron wspomina, ze kiedy Gwiazda nawolywal do glosowania nad projektem "Poslania do ludzi pracy Europy Wschodniej", Geremek zwrocil sie do niego: "Panie Andrzeju, panie Andrzeju, co pan wola, przeciez to idiotyzm!"

Pomimo wielokrotnych prob Geremek przepada w wyborach do Komisji Krajowej. W czasie zjazdu propaguje swoj projekt Samorzadnej Rzeczypospolitej. Kuron okreslil go jako "rodzaj wolnosciowej utopii socjalistycznej". Sam Geremek w rozmowie z Janina Parandowska stwierdzil, ze program ten "nie pozostaje w niczym w sprzecznosci z konstytucyjnymi zasadami, okreslonymi dla istnienia Polski socjalistycznej. Przeciwnie... tak nakreslona wizja jest proba realizacji socjalistycznych zasad zycia publicznego, wspolzycia miedzy obywatelem a wladza... Jestem przekonany, ze nowy model stosunkow miedzy wladza a spoleczenstwem, jaki proponuje "S", jest modelem socjalistycznym." ("Kurier Polski" 29 XI 81) Geremek proponuje rowniez zawarcie paktu antykryzysowego. ("WTK" 18 X 81)

NAUCZYCIEL FRANCUSKIEGO

Po 13 XII zostaje zatrzymany, do 23 XII 1982 r. jest internowany. Przebywa w Ilawie, Bialolece, Jaworzu, Darlowku. Wyklada wtedy kulture francuska oraz prowadzi lekcje francuskiego. Po wyjsciu na wolnosc zostaje doradca Walesy oraz Tymczasowej Komisji Koordynujacej. W maju 1983 r. jest ponownie aresztowany, w lipcu zwolniono go na mocy amnestii. Wiosna 1984 r. razem z innymi doradcami, m.in. Mazowieckim, Chrzanowskim, Olszewskim, Stelmachowskim bierze udzial w rozmowach mediacyjnych pomiedzy rzadem, Kosciolem a uwieziona czolowa 11-stka dzialaczy "S" w sprawie ich wypuszczenia. W 1985 r. zostaje zwolniony z pracy w Instytucie.

Geremek obok Walesy, Kuronia i Michnika, jest najbardziej atakowanym dzialaczem "S" przez propagande komunistyczna. Razem z Klemensem Szaniawskim, Januszem Onyszkiewiczem i Magdalena Sokolowska oskarzono go o kontakty z amerykanskim wywiadem. Gen. Wladyslaw Pozoga, wiceminister MSW, w rozmowie z Henrykiem Piecuchem stwierdzil, ze polecenie naglosnienia tej spawy wyszlo z KC.

Andrzej Kolodziej wspomina, ze po drugiej wizycie Papieza grupa amerykanskich dyplomatow zamierzala znienic polityke w stosunku do Polski z mysla o stabilizacji sytuacji politycznej, ekonomicznej i spolecznej PRL poprzez takie czy inne uznanie ekipy Jaruzelskiego za w miare cywilizowany rzad." W przedsiewzieciach tych, zdaniem Kolodzieja, bral udzial Geremek, ktory staral sie przekonac Walese do "podjecia dzialan na rzecz zniesienia sankcji". ("Kultura" 9/1988)

Jednak dopiero po kilku latach powstaly warunki do zrealizowania idei "paktu antykryzysowego".

JAK ZMONTOWANO OKRAGLY STOL...

Sytuacja polityczna zmienila sie w polowie lat 80-tych, kiedy do wladzy doszedl Gorbaczow. W Warszawie komunisci uswiadomili sobie koniecznosc reform. Janusz Rejkowski, po utworzeniu rzadu Mazowieckiego, wspomnial, ze w drugiej polowie lat 80-tych wladza uznala, ze nie jest zdolna samodzielnie przebudowac gospodarki: "Pojawila sie wiec alternatywa: albo budowac w Polsce system represyjny, albo dokonac zasadniczego zwrotu w kierunku stworzenia systemu politycznego, opartego na szerokiej reprezentacji spolecznej." ("Trybuna Ludu" 23.09.1989 r.) Wybrano drugie rozwiazanie, rozpoczely sie nieoficjalne rozmowy z opozycja. Wspomina o tym m.in. Jan Litynski: "Przesluchania w wiezieniach i aresztach, rozmowy z gen. Kiszczakiem i jego podwladnymi nie byly tym za co je bralismy - rutynowymi dzialaniami policyjnymi, lecz przeciwnie - negocjacjami politycznymi". ("Tygodnik Mazowsze" 24.09.1986 r.) Rowniez Geremek w wywiadzie dla "Konfrontacji" stwierdzil, ze w "polityce PRL od polowy 1986 r. dostrzegl przeslanki nadziei.

W opinii Andrzeja Gwiazdy w polowie lat 80-tych Kiszczak zlecil trzem doradcom "S" selekcje opozycji: "W zasadzie Kiszczak decydowal, kto zasiadzie do okraglego stolu. ("Solidarnosc Walczaca" Maj 1992 r.) Seweryn Jaworski wymienia w tym kontekscie Geremka: "Rozmowy toczono w prywatnych mieszkaniach, a posrednikami ze strony "S" byli Bronislaw Geremek i Jan Litynski. ...Wladze wysunely jednak pewne warunki - eliminowania z kierownictwa Zwiazku wszystkich, ktorzy nie zgadzali sie na daleko idacy kompromis oraz na stworzenie w przyszlosci takiego systemu politycznego, ktory zapewnilby rownowage sil. ("Dziennik Zachodni" 11.04.1990 r.) O takich zamiarach doradcow wspomnial rowniez Jerzy Kropiwnicki w wywiadzie dla pisma "Wiadomosci" (20.12.1987 r.) "Slyszalem natomiast w 1984 r. od niektorych doradcow zwiazku, ze wladze tak dlugo nie podejma zadnego powaznego dialogu politycznego, poki nie zostana zlikwidowane TKK i Biuro Brukselskie oraz jak dlugo "S" nie zrezygnuje z powrotu do dzialania jako zwiazek zawodowy."

Jesienia 1986 r. Walesa pod wplywem korowskiej lewicy powoluje Tymczasowa Rade Solidarnosci, ktora miala pelnic funkcje rady politycznej zwiazku. Jednoczesnie doradcy przekonuja do jawnego dzialania. Kropiwnicki negatywnie ocenil rowniez i te sytuacje. "Uruchomiony zostal obcy zwiazkowi proces eliminacji dzialaczy i srodowisk niepodporzadkowanych politycznemu kierownictwu J. Kuronia, A. Michnika, B. Geremka i A. Celinskiego. ...Pojawia sie realna grozba przeobrazenia zwiazku, bez pytania jego czlonkow o zgode, w organizacje quasi-partyjna, lewicowa, nawiazujaca w polityce wewnetrzenej do praktyk obcych zasadzie solidarnosci, a wlasciwych partiom komunistycznym, zwlaszcza w okresie stalinowskim" ("Glos" nr 54/1989).

Przewidywania odsunietych przywodcow sprawdzily sie. Wkrotce Andrzej Celinski, asystent Geremka, w wywiadzie dla News Week (27.11.1987) stwierdzil, ze nalezy przeksztalcic "S" w partyjny ruch spoleczno-polityczny.

Niewygodni dla lewicy dzialacze zwiazkowi stworzyli Grupe Robocza Komisji Krajowej. Doszlo do wieloletniego sporu. W lutym 1988 r. Geremek wchodzi do komisji Stelmachowskiego, ktora miala zazegnac ten konflikt. Rowniez w lutym 1988 r. Geremek po raz pierwszy od kilkunastu lat udziela wywiadu oficjalnemu pismu. W "Konfrontacjach" przedstawil idee paktu antykryzysowego. Mysl ta zostala natychmiast podchwycona przez prase komunistyczna. A w lipcu Stanislaw Ciosek wspomnial w sejmie o mozliwosci oddania opozycji nawet kilkunastu mandatow. Geremek uznal te propozycje za bardzo kuszaca dodajac: "Nawet gdyby ofiarowano nam tylko 50 miejsc, wzielibysmy udzial w takich wyborach, to by zmienilo kompletnie sytuacje: wreszcie mielibysmy w naszym kraju jedna demokratyczna instytucje". ("Dziennik Polski" 11.VII 1988)

Jaroslaw Kaczynski zapamietal, ze przed "Okraglym Stolem" Geremek ciagle hamowal nastroje w opozycji. Kiedy w sierpniu 1988 r. strajkujacy robotnicy krzyczeli po przemowieniu Jaruzelskiego na plenum KC: "Koniec komuny. Zwyciezylismy, kapitulacja!", to zasepiony profesor stwierdzil: "Powialo groza. Straszne przemowienie. Bedziemy musieli ustapic."

W swoich publicznych wystapieniach nieustannie minimalizowal zadania opozycji: "w chwili obecnej tendecja rozwojowa fenomenu opozycji polskiej... jest rozwijanie pluralizmu spolecznego, pluralizmu gospodarczego przy rezygnacji z pluralizmu politycznego ("Res Publica" 5/88).
Uwidocznilo sie to w trakcie obrad "Okraglego Stolu".

NAJWAZNIEJSZY BYL GEREMEK

Po rozpoczeciu rozmow wyjasnil jak beda one wygladac: "Na ogol pies nie decyduje o rodzaju kaganca, jaki sobie naklada, wiec niechaj druga strona o tym mysli" ("Tygodnik Mazowsze" 8 II 1989).

Tydzien pozniej Ciosek na posiedzeniu Sekretariatu KC zrelacjonowal rozmowe z Geremkiem - opozycja jest za demokratycznymi wyborami do Senatu, a wybory do Sejmu "robcie jak chcecie". Nie bez powodu Krzysztof Wyszkowski w wywiadze dla paryskiej "Kultury" stwierdzil: "Najwazniejszy byl Geremek". Walesa wyznaczyl profesora na przewodniczacego solidarnosciowego zespolu ds. reform politycznych, natomiast ekipa rzadowa kierowal czlonek Biura Politycznego Janusz Reykowski, znajomy z lat szkolnych.

Geremek osobiscie pilnowal, aby w trakcie rozmow nie doszlo do niespodzianek. Kaczynski wspomina, ze kiedy zaproponowal, wzorem Wegrow, wysuniecie postulatu wolnych wyborow; Geremek zareagowal bardzo nerwowo: "To w ogole nie wchodzi w gre, prosze takich rzeczy nie mowic. To jest niemozliwe!... Geremek klamal. Wyraznie nie chcial wykorzystac szansy i pojsc na ostro".

Podobne wrazenia mial rowniez Wyszkowski: "Ci ludzie zmienili poglady, ale nie zmienili metod uprawiania polityki. Te ktore stosuja, sa bolszewickie. Ten nastroj koalicji lewicy, kiedy Geremek oswiadcza, ze ma nadzieje, iz slowo "socjalizm" odzyska swoj blask. Wspolna wladzy i "opozycji stolowej" obawa przed zagrozeniem populistyczno-nacjonalistycznym, przed zdziczalym spoleczenstwem, ktore czyha tylko, by ten kraj rozwalic, byly oburzajace." ("Kultura" VII-VIII/1989)

Na kilka dni przed zakonczeniem rozmow Geremek w "Tygodniku Wola" (3 IV 1989) stwierdza: "...partia... ma swiadomosc wlasnej slabosci w spoleczenstwie. Dlatego w okresie przejsciowym stara sie uzyskac jak najkorzystniejsze dla siebie warunki - dzieje sie to poprzez naruszenie zasad politycznej normalnosci. ...Zarowno przyjecie jak i odrzucenie tych warunkow wiazalo sie z pewnym ryzykiem. Kierownistwo "S" uznalo, ze mniejszym ryzykiem jest ich akceptacja."
Postawa ta umozliwila komunistycznym strukturom przetrwanie najtrudniejszego okresu.

WASZ JARUZELSKI, NASZ GEREMEK I WSPOLNY OLEK

Pierwsza reakcja Geremka na wynik wyborow 4 VI bylo przerazenie. Razem z Mazowieckim tlumaczyl: "Nie mozna draznic komunistow, to sa rozgniewane bestie". Uratowalo to rzadowa liste krajowa.

Wkrotce Reykowski przedstawia Jaruzelskiemu propozycje - nasz prezydent, wasz premier. Po uzyskaniu akceptacji generala Reykowski dzwoni do Michnika. Ten po skontaktowaniu sie z Walesa zamieszcza slynny artykul: "Wasz prezydent, nasz premier". ("Tygodnik Solidarnosc" 6 I 1995)

Wsrod kandydatow na premiera wymienia sie Mazowieckiego, Kuronia i Geremka. Michnik juz 5 VI, wrtrakcie rozmowy oficjalno-sondazowej z Kiszczakiem wysuwa kandydature Geremka na premiera. Na jednym ze spotkan Walesa zwraca sie do niego: "Moze by jednak pan profesor przygotowal taki rzad na zapas, zeby on juz byl, jak bedzie trzeba - wspomina Kuron - Jesli nawet Geremek wiedzial, jak tworzyc rzad, to przeciez na pewno nie mial pojecia, co ten rzad ma robic."

Sam Geremek w oficjalnych wypowiedziach krytycznie odnosi sie do pomyslu utworzenia rzadu. Proponuje tylko powolanie mieszanej Nadzwyczajnej Komisji Parlamentarnej, ktora mialaby wplyw na decyzje gospodarcze. ("GW" 27 VII 1989)

W sierpniu Kaczynski konstruuje koalicje OKP-SD-ZSL. Jest to odpowiedz na zakulisowe dazenie czesci kierownictwa OKP do stworzenia sojuszu z "proreformatorskim skrzydlem PZPR. Okapowska lewica niechetnie odniosla sie do dzialan Kaczynskiego. Kuron powiedzial mu wrecz: "Niedobrze stalo sie, ze Walesa dal ci te sprawe. Nie ukrywam, ze Bronek powiniem to prowadzic. No, ale stalo sie i chcialbym tylko zebysmy sie dogadali. Pamietaj, ze juz sa pewne uklady. Olek musi byc wicepremierem." Geremek zostal odsuniety, odmowil, kiedy Mazowiecki zaproponowal mu stanowisko sekretarza stanu w MSZ. "Bronek, Wielki Gracz, robil mine, jakby nie tylko uczestniczyl w grze - pisze Kuron w "Kwadraturze kola", - ale byl w samym jej centrum".

W ksiazce "Rok 1989" Geremek okreslil zarzuty Kaczynskiego jako nieprawdziwe i "wyssane z palca". Jednak kilka tygodni pozniej w wywiadzie dla agencji TASS powiedzial: "W przyszlosci moze dojsc do sojuszu "S" z reformatorskim skrzydlem PZPR. "S" jest zainteresowana by PZPR nie zniknelo z areny politycznej." (wg "LAD" 8 X 1989)

JESTEM PRZECIW A NAWET ZA

Podczas wyboru Jaruzelskiego na prezydenta PRL Geremek glosowal przeciw. Nie oznacza to, ze byl przeciwny prezydenturze generala i "...juz pare lat wczesniej mowilem, ze obecnosc Jaruzelskiego na czele wladzy nie musi wykluczac mozliwosci uruchomienia procesu reform... Oczekiwalem, ze bedzie sie jakos staral zrownowazyc miejsce, jakie w jego zyciorysie zajmowal 13 XII. Wlasnie dlatego przekonywalem moich kolegow, ze z osoby Jaruzelskiego nie nalezy robic polskiego problemu numer jeden. ...Uwazalem, ze jedynym mozliwym rozwiazaniem jest zwyciestwo kandydata tamtej strony, a kandydatura Jaruzelskiego wydawala mi sie najbardziej sensowna... Nie moglem glosowac inaczej niz przeciw. Nadal tak sadze, choc fakt, ze Jaruzelski zotal wybrany, uwazalem i nadal uwazam za najlepsze rozwiazanie."

W ksiazce "Rok 1989" przyznal rowniez, ze mialby do siebie pretensje, gdyby generalowi zabraklo jednego glosu, choc byloby takze zle gdyby uzyskal silny mandat.

Przez nastepne miesiace Geremek podtrzymuje prezydenture tworcy stanu wojennego. W czasie konferencji prasoej 2 V 1990 powiedzial, ze obawy wobec Jaruzelskiego nie sprawdzily sie: "Prezydent jest swego rodzaju "gwarantem" systemu powstalego w wyniku Okraglego Stolu". Natomiast w wywiadzie dla Le Figaro (7 VII 1990) stwierdzil, ze wybor Jaruzelskiego zapobiegal wojnie domowej."

NA RATUNEK PARTII

Innym problemem, ktorym zajmowal sie profesor, byl los PZPR: "My ludzie czlonkowie "S", jestesmy tymi - zapewnil na lamach "Bild am Sonntang" (3 IX 1989) - ktorzy oferuja partii szanse przezycia." W wywiadzie dla Corriere della Sera (6 IX 1989) wyjawil, ze celem jest zapewnienie "lojalnosci dotychczasowej nomenklatury i unikniecia polowania na czarownice". W Liberation (22 IX 1989) wyrazil troske, aby PZPR nie stala sie opozycja. Poglady takie wyrazal rowniez na lamach polskiej prasy. W "Tygodniku Kulturalnym" stwierdzil, ze wokol reformy nastapi zjednoczenie wszystkich sil: "Istnieje mozliwosc, ze w PZPR, tak jak stalo sie to w ZSL i SD, pojawia sie podzialy poprzeczne. Ze sily reformatorskie wezma gore nad dotychczasowym stylem myslenia i rzadzenia lub tez zorganizuja sie oddzielnie. ...Dlatego do wysilkow proreformatorskich, spelnianych przez klub PZPR w ramach swojej partii, przywiazuje duza wage."

Jednoczesnie Geremek sprzeciwial sie wszelkim probom oslabienia pozycji PZPR, storpedowal m.in. projekt Jana Lopuszanskiego przejecia majatku partii na rzecz skarbu panstwa: "...przewodniczacy Geremek zakwestionowal nasz pomysl mowiac m.in., ze to niepowazne wybryki, ze moze to nas narazic na ogromne straty, na napiecia spoleczne. Podkreslil, a potem mowil o tym i m.in. Hall, ze projekt ten jest w istocie projektem nacjonalizacyjnym... Nie replikowalem juz potem na epitety, ktorych mi nie szczedzil Geremek, a reagowal w sposob bardzo nerwowy". ("GLOS" III/IV) Zdaniem Lopuszanskiego, dochodzilo do innych manipulacji "...nie wiedzielismy, iz prof. Geremek zobowiazal sie na Konwencie Seniorow, ze nie bedziemy wystepowali z wlasnym projektem ustawy o partiach politycznych. Ale skad mielismy wiedziec, skoro powiedzial on to w imieniu Klubu, ale na wlasna reke, bez konsultacji z calym Klubem. ("LAD" 8 IV 1990) W listopadzie 1990 r. Geremek przestal pelnic funkcje przewodniczacego OKP.

POLOWANIE NA ANTYKOMUNISTOW

W rozmowie z Michnikiem przedstawil sie jako zwolennik ustawy lustracyjnej: "Probowalem ja promowac, ale zostalem przekonany, ze nie da sie lustracji przeprowadzic w ludzki sposob" ("GW" 16 IX 1993). Jednak twierdzeniu temu przecza fakty. Od 1989 r. Geremek przeciwstawial sie wszelkim uregulowaniom prawnym rozliczajacym okres komunizmu. Pojawiajace sie proby okreslal jako polowanie na czarownice, rewanzyzm, jakobinizm, zemste, odruch nienawisci itd. Kiedy 7 IV 1990 r. Roman Bartoszcze, owczesny prezes PSL zwrocil uwage, ze niszczenie komunistycznych archiwow ma na celu zatarcie dowodow, kto wspolpracowal z poprzednia wladza, Geremek zareagowal natychmiast. "Profesor zerwal sie z miejsca, poczerwienial na twarzy - wspomina Bartoszcze - krzyczal cos, co trudno bylo zrozumiec. Zupelnie nie ten zrownowazony Geremek. Rok pozniej moralny autorytet postepowej inteligencji wyrazil obawe przed systemem totalitarnym: "Obawiam sie takiego projektu dekomunizacyjnego, ktory doprowadzi do porzadku totalitarnego, w ktorym boi sie takze i ten, komu nie udowodniono winy". ("GW" 21 X 91) Po upadku rzadu Olszewskiego wielokrotnie wypowiadal sie przeciwko lustracji i dekomunizacji: "Unia nie pogodzi sie z programem dekomunizacji, wrogosci wobec Europy, czy tez karania kobiet i lekarzy za aborcje. ("GW" 18-20 IX 1992). W czasie inauguracyjnego wykladu w College de France zapytal retorycznie: "Jak zrozumiec lustracje, programy dekomunizacji, opowiesci o spisku nomenklatury, polowania na agentow SB i ich wspolpracownikow? Potrzeba sprawiedliwosci czy zadza zemsty? ("GW" 9-10 I 1993)

Minister Macierewicz na kilka godzin przed przekazaniem swojej listy Konwentowi Seniorow wykreslil z niej nazwisko Geremka ("GP" VI 1993).

W ksiazce "Konfidenci" znajdujemy nastepujacy fragment: "Niezwykle zagadkowa byla w tym kontekscie sprawa zwiazana z G, w ktorej co kilka lat dokonywano zestawienia jego biografii politycznej. W kazdym z tych zyciorysow zawsze pomijano okres lat 60-tych, czas bytnosci g. w Paryzu. Trudno sobie wyobrazic, by ktos w tamtych czasach, wyjezdzajac z kraju na istotna placowke nie byl wspolpracownikiem SB."

WSROD MOZNYCH TEGO SWIATA

Geremek nalezy do najbardziej znanych na Zachodzie polskich politykow. Media traktuja go jako eksperta w sprawach Europy Srodkowo-Wschodniej. Bedac przewodniczacym sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych szybko zdobyl autorytet i znajomosci.

W listopadzie 1989 r. w nowojorskiej Radzie Stosunkow Miedzynarodowych (Council Foreign Relations) przedstawil geneze przemian w naszym regionie oraz omowil nowa "architekture polityczna Europy". CFR skupia elite polityczna, naukowa, finansowa Stanow Zjednoczonych i jest osrodkiem doradczym.

Kilka miesiecy pozniej, w kwietniu 1990 r. razem z przewodniczacym EWG Jacquiem Delors zostal zaproszony na obrady amerykanskiej Komisji Trojstronnej (The Irilateral Commission). Rowniez i w trakcie tego spotkania omawiano problemy budowy nowego ukladu bezpieczenstwa europejskiego. Geremek przestrzegal czlonkow TC przed rozpadem Zwiazku Radzieckiego, gdyz w ten sposob "potezne srodki militarne znajda sie w rekach grup sfrustrowanych". Komisja Trojstronna jest wplywowa instytucja miedzynarodowa zalozona w 1973 r. przez Dawida Rockefellera.

W Polsce Geremek jest m.in. czlonkiem Rady Fundacji im. Stefana Batorego, zalozonej przez Goerga Sorosa. Pelnil on rowniez funkcje prezesa klubu Europa, ktory jest integralna czescia fundacji Sorosa. W okresie podziemia Soros finansowal "Tygodnik Mazowsze", z ktorego wylonila sie po 1989 r. "Gazeta Wyborcza". Ten wplywowy finansista jest czlonkiem grupy Bilderberga (o roli grupy Bilderberga i Komisji Trojstronnej w polityce swiatowej czytaj w "GP nr 32/94). Po wyborach 4.06.89 r. Geremek zaczal reklamowac inicjatywy Sorosa m.in.: "utworzenie konsorcjum kapitalu zachodniego, ktore by w calosci przejelo polski dlug po cenach rynkowych, tzn. za 1/3 jego nominalnej wartosci. Dlug zostanie przejety jakby pod zastaw czesci majatku narodowego, rownej wielkosci tego dlugu. Jak to policzyc? To jest problem. Plan ten wymaga kosztow spolecznych. Konsorcjum przejmowaloby zaklady pracy, a to przyspieszyloby proces zamykania przedsiebiorstw nieefektywnych. ("GW" 17 VII 89 r.)

Geremek naglasnia rowniez inne inicjatywy Sorosa - euroregiony. Nowojorski Instytut Stosunkow Wschod-Zachod, sponsorowany przez tego finansiste, popieral powstanie Euroregionu Karpaty.

"Regiony niezalezne od przynaleznosci panstwowej, jednostki jednolite etnicznie, geograficznie i kulturowo, mialyby stac u podstaw wiekszej calosci, jaka ma byc zjednoczona Europa. Jest to jeden z terenow, na ktorym lewica europejska moze odnalezc swiat swoich wartosci i programow" - mowil Geremek w wywiadzie dla "Po prostu" (9/91).

EWG - TAK, NATO - ZOBACZYMY...

Geremek stal sie w kraju glownym, obok Michnika i Kuronia, rzecznikiem europejskosci i Jasnogrodu. Natomiast na Zachodzie niestrudzenie opiewal pierestrojke Gorbaczowa. W listopadzie 1989 r. po swoim wykladzie w Bostonie skrytykowal sowietologa prof. Richarda Pipesa: "Pan panie Pipes staje sie powoli uczonym podobnym do mnie. Badanie komunizmu stalo sie juz dyscyplina podobnie akademicka, co studia nad sredniowieczem. Komunizm? Partia komunistyczna? Te rzeczy juz nie istnieja" - skonkludowal Geremek. Natomiast w wywiadzie dla "Liberation" (17 XI 1989 r.) powiedzial: "Gorbaczowska koncepcja wspolnego europejskiego domu nie powinna byc brana za byle jaki slogan - to jest prawdziwa koncepcja".

W opinii profesora, pojawily sie nowe niebezpieczenstwa: "Populizm i demagogia sa najwiekszym zagrozeniem dla mlodych demokracji w Europie Srodkowo-Wschodniej" (La Reppublica 16.05.90). Jednoczesnie uspokaja swoich zachodnich przyjaciol: "Uczucia narodowe byly przez dlugi czas naturalnym odniesieniem przeciwko wladzy, oznacza to, ze niebezpieczenstwo istnieje, ale jestesmy czujni i bedziemy umieli stawic mu czola." (Tygodnik "Telerama" 15-21.09.90 r.).

Przewodniczacy OKP przekonujac, ze zjednoczona Europa to koniecznosc dziejowa, rownoczesnie kresli jej ksztalt. strukturami nowego ladu europejskiego, w jego opinii, beda Rada Europy, Unia Zachodnioeuropejska oraz EWG ("Le Monde" 10.12.91 r.). Pominiecie NATO nie jest przypadkiem, wielokrotnie bowiem wskazywal, ze "zjednoczona Europa powinna byc tez otwarta ku Zwiazkowi Radzieckiemu". (PAP 31.01.90 r.)

Ogolnoeuropejska wladza, zdaniem Geremka, powinna miec prawo kontrolowania wyborow w poszczegolnych krajach. W rozmowie z "Le Monde" nie potrafil odpowiedziec "czy Polska zostawi u wrot Europy swe bagaze tak sprzeczne z obrazem Europy konca XX w." Jednak dodal natychmiast, ze zaakceptowanie naszego kraju we wspolnocie "pomoze Polakom w porzuceniu ich klopotliwych bagazy." Inaczej bowiem "mozemy sie stac kula u nogi Europy - dlatego, ze jestesmy regionem zapoznionym. Przynosimy Europie problemy, z ktorych ona juz sie dawno wyzwolila". ("Po prostu" 9/1991).

Fernand Braudel, francuski mistrz Geremka, postrzegal historie w trzech nakladajacych sie na siebie warstwach. Najpierw zwykle widoczne na powierzchni wydarzenia czyli "piana". Pozniej glebsze oscylacje bedace fundamentem czyli koniunktura wydarzen. I wreszcie to co nazywal struktura - ruch o wiele wolniejszy, wywierajacy wplyw na wszystko wokol. Prof. Geremek teorie te stosowal nie tylko w swojej pracy naukowej, ale i w dzialalnosci politycznej.

Źródło: Gazeta Polska

DLUGIE , ALE WARTO POCZYTAC SZCZEGOLNIE PRZEMOWIENIA MINISTRA POLACZKA ! CO SIE W TYM KRAJU DZIALO A CO SIE ROBI !!!

ODWOLANIE MINISTRA POLACZKA ( WNIOSEK ZLOZYLA PLATFORMA OBYWATELSKA A POPARL GO OCZYWISCIE SLD ) :

PREMIER :

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mówiłem bardzo
niedawno temu z tej trybuny o tym, że wniosek
o wotum nieufności został skonstruowany w konstytucji
jako rozwiązanie nadzwyczajne, jako instytucja,
którą można zastosować wyjątkowo. Wskazuje na to
bardzo wysoka większość, która jest przewidziana
dla przyjęcia takiego wniosku – przeszło połowa pełnego
konstytucyjnego składu Wysokiej Izby. W każdym
takim przypadku, a więc i w tym, który dzisiaj
omawiamy, trzeba sobie zadać pytanie, czy taka nadzwyczajna
sytuacja nastąpiła. Czy rzeczywiście dzieje
się w resorcie transportu coś, co wymagałoby ze
strony opozycji tak daleko idących działań, ostrych
działań?
Trzeba przy tym pamiętać, że mamy tutaj do czynienia
ze specyficzną dziedziną, z dziedziną, która,
można powiedzieć, jak chyba żadna inna jest przykładem
tego, co złego działo się, bo były też i rzeczy
dobre, w III Rzeczypospolitej – duże nakłady, wielkie
wysiłki innego, pozamaterialnego rodzaju, także
w sferze medialnej, i brak dróg, brak autostrad, praktycznie
zerowe wyniki w ciągu kilkunastu lat, ale za
to wielkie majątki, które powstały dzięki całej tej
operacji. Można powiedzieć, że ta pełna jałowość, jeżeli
chodzi o to, co ma być zrobione dla społeczeństwa,
i pełna efektywność, jeżeli chodzi o uzyskiwanie
tego, co ma charakter partykularny czy wręcz
jednostkowy, była z punktu widzenia tej konstrukcji
społecznej, którą krytykujemy i którą dzisiaj odrzucamy,
wręcz wzorowa, to swego rodzaju model tej
sytuacji. Żeby w tej właśnie sferze podejmować tego
rodzaju ostre działania, trzeba mieć jakieś bardzo
mocne argumenty albo jakieś bardzo mocne i bardzo
specyficzne motywy. O argumentach tutaj już mówiono,
mówił o tym pan poseł Jurgiel. Te argumenty,
które w swoim niemal felietonowym przemówieniu
przedłożył pan poseł Jarmuziewicz, nie mają w istocie
nie tyle merytorycznego, co faktograficznego uzasadnienia.
W tym resorcie, jeżeli chodzi o wszystkie
podstawowe współczynniki, nastąpiła daleko idąca
poprawa. Powiem więcej, ten resort po prostu został
uruchomiony, bo przedtem tak naprawdę nie działał,
był jedynie częścią mechanizmu rozgrywki o pewne
interesy. Jednak jako resort państwowy, który forsuje
interes publiczny, on nie istniał w ogóle. Trzeba
wobec tego jeszcze raz postawić sobie pytanie, jakie
motywy i powody prowadziły do zastosowania tak
szczególnej instytucji do tak drastycznego – można
to chyba tak określić – działania. Z bólem, naprawdę
z bólem przyznam, że można je odnaleźć w tym wystąpieniu
przedstawiciela Platformy Obywatelskiej.
Jest tam bardzo wyraźny, można powiedzieć, wyeksponowany
motyw, chociaż dopiero gdzieś pod koniec,
obrony tzw. partnerstwa prywatno-publicznego, właśnie
tego mechanizmu, o którym tutaj już mówiłem,
a który tak dobrze pokazuje istotę społecznego układu
III Rzeczypospolitej. (Oklaski) Otóż, panie i panowie
z Platformy Obywatelskiej, tu jest między
nami zasadniczy spór. My chcemy ten mechanizm
zlikwidować. Nas interesy różnych panów, których
nazwisk nawet tutaj nie można wymienić, bo natychmiast
błyskawicznie wygrywają każdy proces, bo
taki mamy wymiar sprawiedliwości, i to też chcielibyśmy
zmienić, (Oklaski) kompletnie nie interesują.
My nie mamy zamiaru kontynuować tego rodzaju
rozwiązań zarówno instytucjonalnych, jak i pozainstytucjonalnych,
które świetnie im służyły, ale które
zupełnie nie służyły interesowi społecznemu. (Oklaski)
Chcę jasno powiedzieć: Pan minister Polaczek tę
linię Prawa i Sprawiedliwości konsekwentnie realizuje,
oczywiście z ograniczeniami, które wynikają
z niebywałej wręcz nieodpowiedzialności i, trzeba
tutaj chyba także dodać, bezczelności tych, którzy
zawierali umowy. Niektóre z nich są bowiem tak
skonstruowane, że po prostu nie sposób ich zerwać,
bo trzeba by na przykład zapłacić 40 mld zł odszkodowania.
To powinno być przedmiotem zainteresowania
odpowiednich służb, w szczególności Najwyższej
Izby Kontroli. Mam nadzieję, że efekty, także
w sensie procesowym, będziemy mogli któregoś dnia
zobaczyć. Jest to jednak sfera wymiaru sprawiedliwości,
na którą władza wykonawcza nie powinna
mieć bezpośredniego wpływu. Chcę bardzo mocno
podkreślić: Tak, to jest nasza linia, nie mamy zamiaru
tego kontynuować. Jeżeli państwo uważacie inaczej,
to można powiedzieć, że w sposób świadomy
i przemyślany złożyliście państwo ten wniosek, a nie
z powodu rozpędzenia się w opozycyjnej działalności.
Gdyby prawdziwa była ta druga wersja, to byłoby
naprawdę dużo, dużo lepsze.
Jest tam jeszcze jeden, nawet dwa interesujące elementy.
To walka o wysokie ceny dla tych, którzy będą
budowali drogi. Otóż, panie marszałku, Wysoka Izbo,
nie jest zadaniem ministra transportu czy jakiegokolwiek
ministra dbać o to, żeby usługi, prace podejmowane
dla państwa były drogie. Trzymam się, można
powiedzieć, takiego zdroworozsądkowego i w tym sensie
klasycznego poglądu, że ta dbałość powinna być
skierowana dokładnie w odwrotnym kierunku, że należy
dbać o to, by takie usługi były możliwie tanie. Tu
też się różnimy. Odnotowuję tę różnicę i ona jeszcze
bardziej umacnia mnie w przekonaniu, że ta droga,
którą idziemy, jest drogą bardzo trudną i niekiedy bolesną,
ale jedyną możliwą.
I wreszcie warto się odwołać do jeszcze jednego
sformułowania z uzasadnienia. Chodzi mianowicie
o oskarżenie – tutaj podkreślam to słowo: oskarżenie
36. posiedzenie Sejmu w dniu 7 marca 2007 r.
Wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra transportu Jerzego Polaczka
25
– że minister Polaczek i co za tym idzie ten rząd,
Prawo i Sprawiedliwość chcą zachować narodowy
charakter kolei. Tak, proszę państwa, chcemy, rzeczywiście
chcemy. (Oklaski) Nas Polska, w której
wszystko będzie niepolskie, od mediów począwszy
a skończywszy na kolejach, specjalnie nie pociąga.
Tu może też jest między nami zasadnicza różnica
zdań. (Oklaski)
Krótko mówiąc, zdecydowanie odrzucam to wszystko,
co stało się podstawą wniosku. Jestem głęboko
przekonany, że Wysoka Izba go odrzuci. Chciałbym
jeszcze raz zaapelować do pań i panów z Platformy
Obywatelskiej, żeby wrócili do tego programu, który
głosili jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Dziękuję
bardzo.

MINISTER : POLACZEK

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie i Panowie
Posłowie! Swoją odpowiedź na wniosek klubu Platformy
Obywatelskiej zacznę od pewnej osobistej re-
fleksji. Wyraziłem ją już dzisiaj wobec wnioskodawców
na posiedzeniu Komisji Infrastruktury, która
opiniowała ten wniosek. Powiem państwu jedną
rzecz. Jest takie ważne przykazanie w dekalogu, do
którego wielu z nas się odwołuje, a które brzmi: nie
mów fałszywego świadectwa przeciwko bliźniemu
twemu. (Oklaski) Państwa wniosek jest zestawem
fałszywych świadectw. Jest po raz pierwszy, myślę
tak również jako parlamentarzysta z doświadczeniem
więcej niż kilkuletnim, tak nieprawdziwym,
nieuczciwym i absurdalnym. W moim przekonaniu
nie przynosi to chluby Klubowi Parlamentarnemu
Platformy Obywatelskiej. Wobec powyższego mam
zamiar bardzo precyzyjnie odpowiedzieć na wszystkie
zarzuty postawione we wniosku, by pokazać ich
absurdalność, brak logiki, wzajemną sprzeczność,
niekonsekwencję i niezgodność z rzeczywistością. Na
koniec, panie i panowie posłowie, odpowiem na pytanie,
o co tak naprawdę w tej kwestii chodzi.
Zacznijmy wobec tego od początku. Cytuję fragmenty
uzasadnienia wniosku: Obserwując sposób
sprawowania funkcji przez Jerzego Polaczka, trudno
oprzeć się wrażeniu, że jest to jeden z najmniej aktywnych
ministrów tego rządu. Nieskuteczność działań
i brak wizji doprowadziły do zatrzymania reform
i realnej modernizacji polskiej infrastruktury. Cytuję
dalej: Skala opóźnień w tak ważnej dla wszystkich
obywateli dziedzinie jest nie do odrobienia, a jej konsekwencje
w postaci braku nowoczesnych dróg, niezreformowanej
kolei i niewykorzystania koniunktury
w przewozach lotniczych będą odczuwalne przez wiele
lat. Odłogiem leży program Prawa i Sprawiedliwości,
który kładł nacisk na rozwój infrastruktury.
Minister Polaczek go po prostu nie realizuje. Koniec
cytatu. Panie pośle Jarmuziewicz, gdzie te reformy,
które zatrzymałem? Jakie pozytywne działania rządu
Sojuszu Lewicy Demokratycznej zostały przeze
mnie zatrzymane? Gdzie podziała się pana krytyczna
ocena wygłaszana w poprzedniej kadencji parlamentu
oraz diagnozy formułowane choćby w kwestii
stworzenia koalicji po wyborach w 2005 r.? Troska
o brak realizacji programu Prawa i Sprawiedliwości
wyrażana przez polityka opozycyjnej Platformy Obywatelskiej
budzi moje prawdziwe zdziwienie.
(Poseł Tadeusz Jarmuziewicz: Niepotrzebnie.)
W sferze legislacji w uzasadnieniu wniosku o wyrażenie
wotum nieufności wskazuje się, cytuję: w rok
i trzy miesiące resort przygotował i przeprowadził
przez parlament tylko 9 ustaw. Koniec cytatu. Nie
zauważono, że w rzeczywistości lista efektów w tej
sferze jest nieco dłuższa. Minister transportu wydał
95 rozporządzeń, a kolejnych 30 znajduje się w toku
procesu legislacyjnego. Weszła w życie ostatnio kolejna
ustawa o drogowych spółkach specjalnego przeznaczenia.
W toku prac parlamentarnych jest zmiana
ustawy Prawo telekomunikacyjne, pełna ustawa
o kompatybilności elektromagnetycznej, zmiana ustawy
o czasie pracy kierowców. Przez Radę Ministrów
została skierowana do parlamentu ustawa o kierujących
pojazdami, ważny akt w sferze poprawy bezpieczeństwa
ruchu drogowego, kształtujący inne zasady
szkolenia kierowców w naszym kraju. W toku prac
rządowych są: projekt ustawy o komercjalizacji
przedsiębiorstwa państwowego użyteczności publicznej
Poczta Polska, kolejna zmiana ustawy Prawo
telekomunikacyjne, zmiana ustawy o restrukturyzacji
i prywatyzacji przedsiębiorstwa państwowego
PKP, zmiana ustawy o Funduszu Kolejowym, o fi-
nansowaniu infrastruktury transportu lądowego,
zmiana ustawy o transporcie kolejowym, zmiana
Prawa lotniczego, zmiana ustawy o transporcie drogowym
i Prawo o ruchu drogowym, zmiana ustawy
o autostradach płatnych oraz o Krajowym Funduszu
Drogowym, zmiana ustawy o żegludze śródlądowej.
Rząd przyjął w ostatnich dniach europejski, przepraszam,
Narodowy plan wdrażania europejskiego systemu
zarządzania ruchem kolejowym ERTMS.
Oprócz ustaw w trakcie prac rządowych są również
inne dokumenty, na przykład Strategia dla transportu
kolejowego, Program rozwoju sieci lotnisk i lotniczych
urządzeń naziemnych, pierwszy taki dokument,
który jest przygotowywany przez rząd Rzeczypospolitej,
przez ministerstwo transportu, oraz Narodowa
Strategia Rozwoju Dostępu Szerokopasmowego
do Internetu. W uzgodnieniach międzyresortowych
jest Strategia Rozwoju Transportu w latach
2007–2013, dobiegają końca prace nad dokumentem
Polityka transportowa do 2020 r.
Kolejny zarzut dotyczy rzekomo słabej współpracy
międzyresortowej, co miałoby prowadzić, jak to
państwo określają, do paraliżu inwestycyjnego i niewykorzystania
środków z Unii Europejskiej na inwestycje.
Jak jest tymczasem? W 2006 r. przeprowadzono
tylko w obrębie instytucji podległej ministrowi
transportu Dyrekcji Generalnej Dróg Krajowych
i Autostrad 457 postępowań przetargowych, zawarto
17 umów na roboty budowlane, 27 umów na przebudowę
dróg, 9 umów na nadzór i zarządzanie, 400 umów
na remonty dróg krajowych, 5 umów na wykonanie
dokumentacji. Zrealizowano inwestycje pod względem
rzeczowym w programie Krajowego Funduszu
Drogowego na kwotę 5 200 mln zł. Co zrobiono więcej?
2 tys. 93 km dróg krajowych poddano generalnemu
remontowi, to jest 10 % sieci dróg krajowych
w Polsce. Czy tak wygląda paraliż inwestycyjny? Takich
sukcesów w Polsce przecież nigdy nie odnotowano
w drogownictwie, a co o wykorzystaniu środków
unijnych jest zaprezentowane w państwa wniosku?
Wspomnę tu tylko, że przedstawiciele Komisji Europejskiej,
panie pośle Jarmuziewicz, są pod wrażeniem
postępu, jaki zrobił w tym zakresie resort transportu
i mówią o tym publicznie.
W uzasadnieniu wspomina się także o konfliktach
społecznych wokół inwestycji infrastrukturalnych.
Przecież one są oczywiste i nieuniknione. O czym,
jak nie o złej woli świadczy fakt, że wnioskodawcy
mojego odwołania przypisują mi odpowiedzialność za
konflikt w sprawie obwodnicy Augustowa? Historia
lokalizacji tej inwestycji ma 15 lat. Napięcia wynikające
z zakończenia kolejnego odcinka autostrady A2
w nieprzygotowanym na to Strykowie –budowę rozpoczęto
w 2004 r. Obarczcie mnie może państwo
z Platformy Obywatelskiej odpowiedzialnością za
wybudowanie Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie
jako daru od towarzyszy radzieckich. Czemu nie?
(Oklaski) Podobno też jestem odpowiedzialny według
państwa za ignorowanie cytuję: kwestii środowiskowych,
co rzekomo naraża Polskę na upomnienia i sankcje
ze strony Komisji Europejskiej. Kłamstwo państwa
nie zna granic. Przecież przyczyną problemów
dotyczących przepisów unijnych w ochronie środowiska
jest brak należytego przedstawienia w momencie
akcesji do Unii Europejskiej wykazu obszarów chronionych
w ramach sieci Natura 2000, a to ten rząd
dopiero po raz pierwszy to realizuje. Czy pan poseł
Jarmuziewicz zapomniał, że Polska przystąpiła do
Unii w 2004 r.? Kto wtedy rządził?
Cóż, panie pośle Jarmuziewicz, nie wypada przecież
wsadzać palca w oko przyszłym koalicjantom
z Sojuszu Lewicy Demokratycznej. (Oklaski). Zresztą
w Warszawie widać, jak taka koalicja wygląda. Pani
profesor, eksprezydentowa, jest jak listek figowy, a jej
towarzysze za plecami harcują, jak listy w kurniku.
(Poseł Grzegorz Dolniak: Jaka eksprezydentowa?)
Pragnę uspokoić w tym momencie wnioskodawców.
Nie jest prawdą, że Polskie Koleje Państwowe
straciły jakiekolwiek środki Unii Europejskiej w okresie
programowania 2004–2006. Alokacja Funduszu
Spójności przyznana zarówno polskiemu sektorowi
transportu jako całości, jak i sektorowi kolejowemu
w szczególności, została w pełni rozdysponowana.
Projekt modernizacji wskazywanej przez pana posła
linii E59 Wrocław–Poznań nie otrzymał współfinansowania
w okresie 2004–2006, natomiast jest on jednym
z priorytetowych projektów inwestycyjnych
proponowanych w latach 2007–2013. Państwo o tym
powinni wiedzieć. Nie tylko nie straciliśmy tych środków,
ale wręcz je uratowaliśmy, dlatego że te zaoszczędzone
środki zostały przekazane na realizację
autostrady A1.
Nie wiem, skąd jest w uzasadnieniu, panie i panowie
posłowie, zarzut o braku dialogu z ministerstwem
finansów, bo jest dokładnie odwrotnie. Ministerstwo
transportu prowadzi z ministerstwem fi-
nansów nieustanny dialog na wielu płaszczyznach
i w zakresie wielu dziedzin działalności. Ostatnim
przykładem pozytywnych wyników tego dialogu jest
przyjęcie i zapewnienie w 2007 r. na sfinansowanie
zadań inwestycyjnych objętych programem rzeczowo-
finansowym Krajowego Funduszu Drogowego
kwoty 7 499 mln zł, czyli można powiedzieć, w miarę
najbardziej optymalnej kwoty wnioskowanej przez
ministerstwo transportu.
Nie wytrzymuje krytyki także zarzut, że rząd
tworzy jednorazowe i tymczasowe rozwiązania prawne
w obszarze podległym ministrowi transportu.
Dziwi tylko, że posłużono się dla próby udowodnienia
tego zarzutu przykładami ustaw, bo przecież wszyscy
posłowie nad tym pracowali, zarówno posłowie koalicji,
jak i opozycji, uczestniczyli i dokładali starań,
by były to jak najlepsze akty prawne.
W sferze administracji padają zarzuty, cytuję: karuzela
kadrowa – pracę na rzecz nowych osób często
niezwiązanych z branżą, ale powiązanych z partią
rządzącą tracą przy tym zarówno doświadczeni fachowcy
pełniący swoje funkcje od kilkunastu lat, jak
i również zwycięzcy konkursów, koniec cytatu. Według
pana posła Jarmuziewicza nominacja personalna
w firmach państwowych musi dotyczyć osób wyłącznie
powiązanych z partią rządzącą. Tu się różnimy,
panie pośle Jarmuziewicz. Każdy sądzi według
siebie. Dla mnie najważniejsze kryteria to profesjonalizm
i uczciwość. Życie potwierdza słuszność moich
decyzji. Tak dobrych wyników ekonomicznych, jak
w 2006 r., przedsiębiorstwa nadzorowane przez ministra
transportu nigdy nie osiągnęły. Zapytajcie
o to kogokolwiek, kto zna się na rynku drogowym
i kolejowym, a później zabierajcie głos z tej strony.
(Oklaski) Szkoda, że nie podano przykładów, jakich
odwołanych fachowców miał na myśli poseł Jarmuziewicz,
bo w sprawach niektórych osób odwołanych
przeze mnie toczą się postępowania prokuratorskie,
na mój wniosek, panie pośle. Mogę domyślać się, że
chodzi o zwycięzców konkursów, dziwnym przypad-
kiem związanych z Platformą. Spieszę poinformować,
że nie ma pan poseł o co się martwić, bo pana koleżanka
partyjna, pani prof. Gronkiewicz-Waltz, znalazła
już im ciepłe posadki. Pan powoływał się na
przykład spółki Przewoze Regionalne, panie pośle.
Dziwnym trafem odnalazłem odwołanego w 2006 r.
prezesa tej firmy, która rok 2005 zamknęła stratą
700 mln zł, jako budowniczego dróg i kolei w Warszawie
z ramienia Platformy Obywatelskiej. (Oklaski)
Zmniejszyliśmy stratę o pół miliarda. To są fakty.
(Poseł Tadeusz Jarmuziewicz: Jaki to ma związek,
o co chodzi?)
Pan pytał o partyjnych fachowców. Mówię panu,
jaka jest prawda, jeśli chodzi o decyzje, które podejmował
minister transportu w ubiegłym roku.
(Oklaski)
Kolejny zarzut, cytuję: brak decyzji co do kluczowych
stanowisk w celu unikania konkursów. Wieloma
kluczowymi instytucjami kierują jedynie pełniący
obowiązki. Otóż chcę oświadczyć, iż obecnie
wszystkie instytucje podległe ministrowi transportu
są kierowane przez szefów, a nie przez osoby pełniące
obowiązki.
(Głos z sali: Cha, cha!)
Ewentualne sprawowanie przez okres przejściowy
funkcji przez osobę pełniącą obowiązki w żaden sposób
nie odbiło się negatywnie na działalności tych
instytucji.
O obłudzie pana posła Jarmuziewicza świadczy kolejny
zarzut, dotyczący wzrostu zatrudnienia w administracji,
bo wszyscy w tej Izbie wiemy, że bez
zwiększenia liczby pracowników zajmujących się absorpcją
środków europejskich, nie uda się tych środków
w pełni wykorzystać. Obecnie zdumienie i wątpliwości
przedstawicieli Komisji Europejskiej, panie
pośle, budzi duża liczba projektów przypadających na
jednego pracownika w Ministerstwie Transportu.
Dyrekcja transportu Komisji Europejskiej wyraża
opinię, potwierdzając tym samym stanowisko ministra
rządu Rzeczypospolitej, że Dyrekcja Generalna
Dróg Krajowych i Autostrad, Polskie Linie Kolejowe
jako jedni z najważniejszych beneficjentów nowej perspektywy
na lata 2007–2013 wymagają wzmocnienia
liczebnego i wszyscy, łącznie z panem posłem, o tym
wiemy. (Oklaski)
Dodam, trochę na marginesie, panie pośle Jarmuziewicz,
że akurat jeśli chodzi o liczbę osób w radach
nadzorczych podmiotów nadzorowanych pośrednio
czy bezpośrednio przez ministra transportu, to ja tę
liczbę zmniejszyłem. Pan raczył tego nie zauważyć.
(Oklaski)
Najbardziej nieuczciwy jest zarzut dotyczący wykorzystania
środków unijnych na transport. Cytuję:
najniższe ze wszystkich sektorów wykorzystanie funduszy
ze względu na brak reform, kadr – przypominam,
że przed chwilą odpowiadałem na zarzut dotyczący
tego, że odpowiadam za wzrost zatrudnienia
w dziedzinie transportu – i zmian prawnych. Sektor
transportu poniósł największą porażkę w wykorzystaniu
funduszy Unii Europejskiej. Ogłaszane podwojenie
wykorzystania środków w sferze realnej jest
marginalne, bo dotyczy 16% na lata 2004–2006. To
był cytat, tymczasem prawda jest taka, panie pośle,
że uratowaliśmy sytuację.
Rząd Prawa i Sprawiedliwości, rząd koalicyjny,
minister transportu, instytucje mu podległe uratowali
sytuację i wyszliśmy z zastanej, dramatycznej
sytuacji, kiedy to Polska do końca października 2005 r.
wykorzystała w ramach tegoż programu kwotę
677 tys. zł, co stanowiło 0,015 dostępnych środków,
a zgodnie z wcześniejszymi moimi zapowiedziami do
końca 2006 r. Ministerstwo Transportu dokonało
refundacji kosztów inwestycji transportowych…
(Poseł Cezary Grabarczyk: A jakie się rozpoczęły?)
…na rzecz beneficjentów, czyli instytucji podległych
resortowi, i samorządów terytorialnych w wysokości
182 mln euro ze środków programu sektorowego.
Oznacza to, że dzięki staraniom ministra transportu
poziom refundacji wymagany w roku 2006 – przypominam,
że była to kwota 85,5 mln euro – został przeszło
dwukrotnie przekroczony. (Oklaski)
Można, panie pośle, nie zauważać, że 600 razy
wzrosła absorpcja środków europejskich w ramach
programu transportowego. Można byłoby powiedzieć,
że rzeczywiście można to tempo jeszcze przyspieszyć,
ale absorpcja 600 razy wzrosła. W ciągu całego 2006 r.
osiągnęliśmy wskaźnik 16%, ale to jest aż 16%, a nie
tylko 16%. I niech pan zapyta, panie pośle Jarmuziewicz,
jakie wrażenie robią te postępy i te wyniki na
instytucjach europejskich. Takimi zarzutami pod
moim adresem pan się całkowicie ośmiesza, panie
pośle, w oczach przedstawicieli Komisji Europejskiej.
To chcę panu wyraźnie, patrząc prosto w twarz, powiedzieć.
(Oklaski)
Nie licząc innych programów, na przykład programu
Interreg czy Programu Operacyjnego „Pomoc
techniczna”, program transportowy w pełni zrealizował
założenia rządowe. Ten wynik był możliwy
przede wszystkim dzięki zmianom organizacyjnym
przeprowadzanym w resorcie transportu, ulepszaniu
systemu zarządzania i prostszym procedurom oraz
dużemu zaangażowaniu pracowników resortu, którym
mogę w tym miejscu wyrazić wyrazy uznania
i szacunku za tę ciężką pracę, dzięki której Polska
nie straciła ani jednego euro, a wstępnie prognozujemy,
że w 2007 r. będzie jeszcze lepiej, jako że wydatkujemy
ponad 500 mln euro przy poziomie wymaganym
przez Komisję Europejską dla Polski wynoszącym
w tym roku 475 mln euro.
Stan wydatkowania środków Funduszu Spójności
na projekty, które były zatwierdzane w latach 2000–
–2005, wynosił na koniec 2005 r. 500 800 tys. euro.
W okresie od początku 2006 r. do końca lutego 2007 r.
wydatkowano kolejne 394 mln euro, osiągając łączną
kwotę wydatków w wysokości ponad 908 mln euro,
co stanowi 33% alokacji środków funduszu. I to jest
najlepszy rok, jeśli chodzi o wydatkowanie środków
z Funduszu Spójności w 2006 r. Nigdy tak nie było.
Nie jest też prawdą, panie pośle, że zarządcy krajowej
infrastruktury byli zmuszeni do oddania części
środków innym sektorom oraz że te środki były
w jakimkolwiek stopniu zagrożone zwrotem do Komisji
Europejskiej. Na przykład projekt ukończenia
budowy Metra Warszawskiego jest wdrażany przy
poparciu rządu Rzeczypospolitej. Projekt ten nie
mógł być sfinansowany w ramach Zintegrowanego
Programu Operacyjnego „Transport”, dlatego minister
rozwoju regionalnego podjął wszelkie możliwe
działania, by zapewnić temu projektowi finansowanie
w ramach posiadanych środków unijnych. Należy
również podkreślić fakt, iż wartość wniosków o do-
finansowanie realizacji projektów złożonych w programie
sektorowym stanowi ok. 146% dostępnej
alokacji, a zatem nie jest prawdą, że włączenie do
Programu Operacyjnego „Transport” budowy metra
groziłoby utratą tych środków.
Kolejne sprawy. Odnośnie do sektora drogowego
padają takie zarzuty, cytuję: zamęt w decyzjach dotyczących
budowy autostrad, brak systemowego planowania.
Panie i panowie posłowie, raczej widać zamęt
i brak znajomości tematu w treści uzasadnienia tych
zarzutów. (Oklaski) Przypomnę, że minister transportu
odziedziczył po swoich poprzednikach zamiast gotowych
do uruchomienia projektów inwestycyjnych
brak tych planów i systemu rozwoju infrastruktury
drogowej. Państwo nas oskarżają o to, że nie kończymy
realizacji inwestycji, które się nie rozpoczęły. Odpowiedzmy
sobie na to pytanie uczciwie.
Program przewiduje również mechanizm realizacji
poszczególnych zadań. Nie jest prawdą, panie
i panowie posłowie, że zrezygnowano z udziału sektora
prywatnego. Planowana jest przecież realizacja
dwóch odcinków autostradowych: A1 – Stryków–Pyrzowice
i A2 – Stryków–Konotopa. Pan tutaj mylił
również podstawowe fakty, oskarżając nas o to, że
projekt odcinka od Strykowa do Konotopy w Warszawie
będzie realizowany przez państwo. Przecież toczą
się negocjacje, trwają procedury, jesteśmy po
kwalifikacji wstępnej i jest harmonogram, panie pośle,
rozpisany tydzień po tygodniu. Podaruję panu
tablicę z tym harmonogramem, żeby pan mógł rozliczać
publicznie ministra transportu z tego, czy się
z tego wywiązuje. (Oklaski) Podaruję panu tę tablicę
oprawioną. (Poruszenie na sali)
(Poseł Andrzej Adamczyk: To będzie przydatny
materiał.)
(Poseł Tadeusz Jarmuziewicz: Przyjmiemy tę tablicę
z zadowoleniem.)
Po poprzednikach odziedziczono trzy umowy koncesyjne
z bardzo źle zabezpieczonym interesem Skarbu
Państwa oraz system rekompensat dla ruchu
ciężarowego, który nadmiernie obciąża finanse drogowe.
Dlatego są budowane przez nas całkiem nowe
ramy współpracy z sektorem prywatnym, który powinien
być oparty i będzie oparty na pełnym, optymalnym
zabezpieczeniu interesów strony publicznej,
nowym systemie wynagradzania oraz standardowym
projekcie i umowie koncesyjnej. Raz jeszcze chcę jasno
i dobitnie to wyrazić i oświadczyć, że stwierdzenie
wygaśnięcia koncesji dla przywoływanego tutaj
przez koło poselskie pewnego koncesjonariusza
– obecny w Platformie Obywatelskiej, tak mógłbym
to określić – wygaśnięcia koncesji dla firmy GTC na
budowę odcinka A1 Nowe Marzy–Toruń, nie spowoduje
opóźnienia terminu oddania do eksploatacji autostrady.
Pan poseł Jarmuziewicz oraz koleżanki i koledzy
z Platformy Obywatelskiej domagają się, by rząd PiS
realizował taki model partnerstwa publiczno-prywatnego,
w którym każdy stukilometrowy odcinek
autostrady ma gwarancje Skarbu Państwa w kwocie
700 mln euro. Niech pan pomnoży tę kwotę razy 50,
że tak powiem, i niech pan doliczy do tego 2400 mln
euro dopłat przez najbliższe 40 lat tylko do jednego
odcinka. I niech pan z tego wyciągnie wnioski, jaki
model publicznie pan wspiera. Nie znajduje również
żadnego uzasadnienia stwierdzenie – cytuję – iż zapisy
programów operacyjnych przygotowane zgodnie
z geografią wyborczą przesądzają, że środki nie tra-
fiają tam, gdzie koncentruje się ruch, tylko tam gdzie
teren popiera rząd. Koniec cytatu.
Panie i Panowie Posłowie! Rząd troszczy się
o stworzenie sieci dróg ekspresowych i autostrad
umożliwiających korzystanie z niej przez użytkowników
z całego kraju, dlatego rozkład tej przyszłej
sieci jest geograficznie zrównoważony. Najważniejsze
jej priorytety, projekty wskazywano już w tej debacie
publicznej: oś północ – południe, S3, (Oklaski) Szczecin
– Gorzów Wielkopolski – Legnica – granica polsko-
-czeska w Lubawce. Drugi projekt – S19 wzdłuż granicy
wschodniej, również wspierany inicjatywami
międzynarodowymi Ministerstwa Transportu i prezydenta
Rzeczypospolitej. Deklaracja łańcucka z ubiegłego
roku podpisana przez naszych partnerów z Litwy,
Słowacji i Węgier z udziałem Polski, co jest oczywiste,
oraz autostrada A1 jako kluczowy projekt.
Kolejny zarzut dotyczy słabości instytucjonalnej
skutkującej nieprzygotowanymi i oprotestowanymi
przetargami na budowę i modernizację dróg oraz
problemami jakości realizowanych inwestycji. Pan
poseł Jarmuziewicz nie chce pamiętać, że jako minister
transportu odziedziczyłem po moich poprzednikach
nie tylko brak wizji i systemu programowania
rozwoju infrastruktury, ale i administrację drogową,
rzeczywiście nieprzygotowaną do realizacji tak ambitnego
programu inwestycji drogowych, a rok 2006
został wykorzystany, i to dobrze, na modernizację
instytucji, jaką jest Dyrekcja Generalna Dróg Krajowych
i Autostrad. Zmiany organizacyjne oraz instytucjonalne
i prawne w otoczeniu administracji drogowej
będą w tym roku przynosić efekty. Ta dyrekcja
otrzymała – przypominam, również na podstawie
decyzji parlamentu – większe finansowanie, jest dodatkowo
200 osób odpowiedzialnych za przygotowanie
najważniejszych projektów drogowych i nadzór
nad nimi, również zapewnienie środków na wynagrodzenia.
W instytucji tej jest również wprowadzany ostatnio,
w tych tygodniach i miesiącach, informatyczny
system zarządzania, dzięki któremu będziemy mieć
całkowicie nową orientację w zarządzaniu administracją
drogową. To jest system zarządzania przez cele
i efekty. Dyrekcja generalna jednak nigdy nie przestanie
być administracją rządową z wszelkimi ograniczeniami,
które ten status powoduje, dlatego minister
transportu przygotował, Rada Ministrów przyjęła,
a Wysoka Izba uchwaliła ustawę o drogowych spółkach
specjalnego przeznaczenia, którym zostanie powierzona
realizacja wybranych kluczowych projektów
w zakresie rozwoju infrastruktury drogowej. Ustawa
weszła w życie 27 lutego, planujemy docelowo powołanie
kilku – do pięciu – tego rodzaju podmiotów. Spółki
te mogły być utworzone między innymi w celu realizacji
projektów drogi ekspresowej S3 czy S19 lub odcinków
autostrad A2 i A4, ale trzeba również oddać
sprawiedliwość Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych
i Autostrad, która, choć w trakcie przeobrażeń,
w trakcie modernizacji i reformy wykonała w 2006 r.
kawał solidnej, porządnej pracy.
Rok 2006 był rekordowy pod względem wydatkowanych
środków na zadania drogowe i pod względem
wykonanych robót. Wydatkowano ponad 7200 mln,
z tego 2600 mln stanowiły środki z budżetu państwa,
ponad 4600 mln – z Krajowego Funduszu Drogowego.
Oddano ponad 265 km autostrad o wartości
kosztorysowej powyżej 3075 mln zł, prawie 50 km
dróg ekspresowych, 9 obwodnic. Wzmocnieniu i przebudowie
poddano ponad 143 km dróg krajowych,
ponadto położono, o czym już wspominałem, na długości
2093 km nowe nawierzchnie kosztem około
2 miliardów zł. Prace te spowodowały poprawę sieci
dróg krajowych o parametrach ponad 10%, tylko
i wyłącznie w tym 2006 r.
Zgodnie z systemem oceny stanu nawierzchni na
koniec 2006 r. stan dróg krajowych kształtuje się
w taki sposób, że drogi o standardzie dobrym to już
ponad 53%, drogi o stanie niezadowalającym to ponad
20%, a drogi złe – również około 20–23%. Widać
zatem, jaką przesadą jest argumentowanie, że wykonanie
finansowe planów na poziomie o połowę
wyższym niż rok wcześniej przy wysokościach nakładów
niespotykanych przez lata w Polsce przy
jednoczesnym prowadzeniu reform systemowych nie
jest wynikiem satysfakcjonującym. (Oklaski) Tym
bardziej, że przy obecnych sztywnych regułach, które
wynikają również z niektórych zapisów ustawy
o autostradach płatnych oraz Krajowym Funduszu
Drogowym, nie jest praktycznie możliwa realizacja
100% planu zakładanego przez ministra transportu.
Tą sytuację będziemy zmieniać poprzez nowelizację
ustawy autostradowej w 2007, nad czym trwają intensywne
prace.
Kolejny zarzut, Panie i Panowie Posłowie, spowodowania
– cytuję – strat budżetu państwa przez nierozstrzyganie
przetargów na pobieranie opłat na
istniejących autostradach, co powoduje udostępnianie
płatnej infrastruktury za darmo. Pewnie, panie
pośle, nie przysporzy to wzrostu poparcia Platformie
Obywatelskiej wśród kierowców, natomiast na poważnie
poprawiamy błędy poprzedników, proponując
nowe rozwiązania systemowe w zakresie poboru
opłat, przystające do rozwiązań europejskich. Zaawansowanie
tych prac pozwala nam na rozpisanie
przetargu na dostosowanie odcinków autostrad płatnych
do poboru opłat. Ten pobór zostanie wprowadzony
jeszcze w tym dziesięcioleciu.
Absurdalne są w tym kontekście zarzuty pod
moim adresem, w których obarcza się mnie odpowiedzialnością
za sytuację polskich portów w związku
z brakiem autostrad oraz za konflikty związane
z ochroną środowiska. Sam nie byłem świadomy…
Pan poseł Fedorowicz cytował decyzję klubu z poprzedniej
kadencji o wsparciu pewnego projektu
w tzw. worku turoszowskim, który był bardzo krytykowany
przez znaczącą część opinii publicznej, również
w tej Izbie. Proszę się odwoływać do własnych
dokonań w tej materii.
Kolejną grupę stanowią zarzuty dotyczące sektora
kolejowego. Bezpodstawne są te związane z tezą
o zatrzymaniu restrukturyzacji kolei. Panie i panowie
posłowie, ten proces trwa, a efektem tego są wyniki
Grupy PKP za 2006 r. Te wszystkie spółki kolejowe,
które były wymieniane, poprawiły, i to niektóre
zdecydowanie, swój wynik finansowy. Działania
restrukturyzacyjne po pierwsze, obejmują opracowanie
w ubiegłym roku strategii dla transportu kolejowego,
po drugie, pokaźna część tych założeń strategicznych
jest już realizowana w praktyce.
I tak choćby dla przypomnienia i w celu zaprezentowania
opinii publicznej powiem, że w ubiegłym
roku doprowadzono do regulacji stanu prawnego nieruchomości
kolejowych. Ponad 52 tys. działek kolejowych
ma uregulowany stan prawny, a ponad 30 tys.
uzyska taki status w roku 2007. Rozpoczęto realizację
pierwszych projektów w zakresie zagospodarowania
nieruchomości położonych w atrakcyjnych lokalizacjach.
Wymienię tu takie dworce, jak Gdynia,
Szczecin, Sopot, Katowice. Rozwija się współpraca
z samorządami w zakresie zagospodarowania nieruchomości.
Zostały podpisane pierwsze umowy z prezydentami
Warszawy, Szczecina, Gdyni, Łodzi, Krakowa
i Kielc. Dokonany został podział infrastruktury
kolejowej na stacjach rozrządowych i manewrowych,
czego nie zrobiono w latach poprzednich. Wypracowano
kolejne metody alokacji majątku do spółek,
co przyspieszy proces wyposażania spółek zależnych
od PKP w niezbędny majątek. Po raz pierwszy
w historii podjęto w Polskich Kolejach Państwowych
proces wyceny całości aktywów grupy w celu zaprojektowania
sposobu oddłużenia. Wstrzymano likwidację
linii kolejowych w miejscach, gdzie jest popyt
na usługi w zakresie przewozów pasażerskich i towarowych.
Rozwijamy współpracę z samorządami lokalnymi,
podejmujemy działania w zakresie podniesienia
konkurencyjności choćby PKP Cargo poprzez system
handlowej obsługi przesyłek towarowych po to,
aby móc śledzić każdą operację przewozową, mieć
pełną kontrolę w tej sferze i mieć pełne gwarancje
bezpieczeństwa informatycznego i poufności danych
klientów. Przeprowadzamy modernizację taborów
– w przewozach regionalnych w 2006 r. rozpoczęto
proces modernizacji egzemplarzy tego taboru, który
niejednokrotnie był eksploatowany przez ponad
30 lat, teraz ma on lepsze parametry techniczne, cechuje
się nowoczesnym wyglądem. Spółka otrzymała
również wsparcie w ramach jednego z programów,
przy współpracy Ministerstwa Skarbu Państwa, na
ponad 100 mln zł i realizuje to odrębnie od europejskiego
projektu modernizacji taboru. Dokonano również
konsolidacji spółek naprawy infrastruktury.
Z istniejących 8 spółek 4 zostały przekazane do Polskich
Linii Kolejowych, a z pozostałych zbudowano
nowy zakład, silny, przedsiębiorstwo naprawy infrastruktury.
Dzięki tej operacji i koncentracji ten podmiot
będzie realnym uczestnikiem rynku inwestycji
infrastrukturalnych. Trwa proces podnoszenia wartości
spółek Grupy PKP, takich jak Cargo, jak PKP
InterCity. Pamiętamy przecież w przeszłości wiele
nieprzemyślanych przypadków prywatyzacji mienia
państwowego, w obszarze kolejowym to również się
zdarzało. Przypominam, że to ten minister zablokował
i nie dopuścił do sprzedaży bardzo atrakcyjnego
obszaru Dworca Głównego w Warszawie, gdzie nabywczynią
miała być osoba, można powiedzieć, najbliżej
związana z poszukiwanym międzynarodowym
listem gończym panem Mazurem. Takie decyzje
przygotowywano w przeszłości. Najistotniejszą sferą
działań w sferze kolejnictwa jest krok w kierunku
usamorządowienia Przewozów Regionalnych i zatrzymanie
niekorzystnych trendów w postaci spadku
linii kolejowych, spadku ilości przewozów osób i towarów.
Równolegle z tym działaniem są prowadzone
rozmowy z samorządami terytorialnymi. Muszę dodać,
że to stanowisko resortu transportu znajduje
i znalazło zrozumienie na forum Konwentu Marszałków
Województw.
W efekcie rok 2006 w sektorze kolejowym jest to
najlepsza sytuacja od 17 lat. Wszystkie spółki kolejowe
poprawiły wyniki. Większość z tych spółek osiągnęła
najlepsze wyniki w historii. Po raz pierwszy od
17 lat wzrosły przewozy pasażerskie, z wyjątkiem
Przewozów Regionalnych. Wzrosły przewozy towarowe,
wzrosło dofinansowanie Przewozów Regionalnych,
również ze strony samorządów. Z tego się przecież
trzeba cieszyć, wyrażać z tego powodu satysfakcję.
Przypominam również opinii publicznej, paniom
i panom posłom, którzy tak krytykują, zwłaszcza
z Platformy, sferę kolejową, że państwa zarzut, iż
rząd broni narodowego charakteru kolei kwalifikuje
się do felietonu, a nie do uzasadnienia wniosku
o wotum nieufności. (Oklaski) Czy państwo krytykujecie
to, że spółka PKP InterCity przewiozła
w styczniu 2007 r. tylu pasażerów, ile w szczycie
sezonu letniego, w sierpniu 2005 r.? Takie są parametry
wzrostu, ponad 30% na przestrzeni ostatnich
20 lat. Ta tendencja ciągle rośnie. Podnosimy wartość
tych podmiotów po to, żeby największą korzyść
odnosili pasażerowie, których w sferze pasażerskich
przewozów kolejowych przybywa. (Oklaski) Wyrażamy
z tego powodu satysfakcję.
Był przywoływany przykład spółki Przewozy
Regionalne. Raz jeszcze przypominam, iż w ubiegłym
roku ograniczono stratę z prawie 700 mln zł
do 208. Był przywoływany przykład jednej z decyzji
personalnych, na którą się powoływał pan poseł Jarmuziewicz.
Panie pośle, spółka zarządzana przez
partnera politycznego blisko związanego ze środowiskiem
Platformy Obywatelskiej przyniosła 700 mln
strat w 2005 r. i w 2006 r. – 200. Proszę z tego wyciągać
wnioski.
Spółka PKP Linia Hutnicza Szerokotorowa. Wzrost
przewozów z 5 mln do ponad 7. Najlepszy wynik
w historii, dziesięciokrotnie większy zysk na przestrzeni
jednego roku.
O PKP InterCity już wspominałem. Ponad 34 mln
zł zysku, 2 lata wcześniej – 49 mln strat.
PKP Energetyka. Któryś z posłów wspominał
przykład poprawy wyniku w jednej z kluczowych
spółek PKP. Najlepszy wynik spółki PKP w historii
od początku jej działalności. Tak samo w Polskich
Liniach Kolejowych.
Celem naszym w 2007 r. jest zbilansowanie po raz
pierwszy w historii działalności bieżącej całej Grupy
PKP. Nieprawdziwy jest zarzut, panie pośle, o braku
regulacji porządkujących sprawy własnościowe i wzajemne
relacje spółek Grupy PKP. W przygotowywanym
przez resort transportu projekcie ustaw zawarto
przepisy, które usprawnią właściwy podział majątku
i usuną błędy z przeszłości. Nie chcę wchodzić
w szczegóły, pan ten temat poruszył, staram się merytorycznie
na to odpowiedzieć.
Całkowicie niezrozumiały jest cytowany w uzasadnieniu
zarzut ulegania naciskom związków zawodowych.
Mogę tylko potwierdzić, że relacje resortu
transportu ze środowiskiem związków zawodowych
funkcjonujących w obszarze PKP są prawidłowe. To
trzeba również publicznie powiedzieć, iż niejednokrotnie
te związki zawodowe wspierały na przestrzeni
2006 r. działania rządu, działania ministra transportu.
Nie wstydzimy się, panie i panowie posłowie,
ostrożnego podejścia do liberalizacji rynku przewozów
kolejowych. Niezasadny i bezpodstawny jest zarzut
rzekomego dążenia do remonopolizacji kolei
poprzez konsolidację Grupy PKP. Nie ma dzisiaj
w Polsce monopolu na rynku usług kolejowych. Ten
rynek jest otwarty dla wszystkich podmiotów funkcjonujących
na takich samych zasadach, natomiast
my jesteśmy i będziemy dobrym gospodarzem tego,
za co odpowiadamy; to chcemy zmienić. (Oklaski)
Nie znajduje również uzasadnienia, panie i panowie
posłowie, zarzut blokowania środków na inwestycje.
Przecież jest, panie pośle Jarmuziewicz, całkowicie
odwrotnie. Zmiany ustawy o transporcie
kolejowym oraz ustawy o finansowaniu infrastruktury
transportu lądowego wprowadziły nowe rozwiązania
w zakresie finansowania z budżetu państwa
utrzymania i remontów tej infrastruktury. Spółka
PKP w 2006 r. otrzymała z budżetu państwa na do-
finansowanie remontów i utrzymanie infrastruktury
dotację w wysokości 260 mln zł. W 2007 r. ta kwota
jest bardzo podobna. Chcę powiedzieć, że wykorzystano
całość środków na te zadania, które są przewidziane
i określone w ustawie.
Jeśli chodzi o Fundusz Kolejowy, to również jego
program rzeczowo-finansowy został wykonany w całości.
Zawarto 3-letnią umowę między ministrem
transportu a Polskimi Liniami Kolejowymi na zadania
określone w tym programie.
Kolejna kwestia, zarzut nierozwiązywania problemu
Przewozów Regionalnych, co rzekomo prowadzi
do konfliktów z samorządowcami, którzy, cytuję
z uzasadnienia: Nie chcą współfinansować niezreformowanego
PKP. Jak rozumiem, pan, panie pośle
Jarmuziewicz, będąc na moim miejscu…
(Poseł Tadeusz Jarmuziewicz: Rozwiązałbym spółkę
Przewozy Regionalne.)
Pan na moim miejscu w mig rozwiązałby ten problem.
Panie pośle, poprzez likwidację PKP i otwarcie na
kapitał prywatnych przewoźników z krajów Europy
pan chciałby wyrzucić na bruk ponad 100 tys. ludzi,
którzy funkcjonują dzisiaj na kolejach.
(Głos z sali: Nie. Czapka z orzełkiem, biało-czerwona
chorągiewka i wtedy jest dobrze.)
Pan, że tak powiem, przemawia językiem klasyka
PRL, że rząd się sam wyżywi, a reszta niech się martwi.
(Oklaski) I tu się rzeczywiście różnimy. Wbrew
temu, co napisano we wniosku, minister transportu
konsekwentnie realizuje program reorganizacji Przewozów
Regionalnych we współpracy z samorządami.
Muszę powiedzieć, że z dużą łatwością koleżanki
i koledzy z PO pouczają i krytykują działalność samorządów
wojewódzkich w tym zakresie. Jak należy
odczytywać fragmenty uzasadnienia wniosku o moje
odwołanie, poświęcone tematyce Przewozów Regionalnych?
To przecież samorządy jako gospodarze
terenu i instytucje, na które są nakładane zadania
ustawowe i obowiązek bycia organizatorem transportu
kolejowego, wiedzą najlepiej, jakie połączenia są
konieczne, na jakie połączenia nas stać, samorząd,
a jakie mają być zlikwidowane.
Kolejny zarzut z uzasadnienia dotyczy wzrostu
stawek dostępu do infrastruktury. To kolejny zarzut
Platformy Obywatelskiej, negatywnie oceniającej
działania ministra transportu, który zmierza do uporządkowania
tej stajni Augiasza, która w przeszłości
miała miejsce w tej sferze. (Oklaski) Tutaj, panie pośle,
brak logiki i zdrowego rozsądku przekracza
wszelkie możliwe parametry. W pana wykonaniu jest
to elastyczna dialektyka, która osiąga poziomy amplitudy,
jakie są znane tylko miłośnikom sportów
ekstremalnych. Bo jeśli chodzi o pana uzasadnienie,
nasuwa się porównanie do bungee; pan w przestrzeni
słów, które są tam zawarte, skacze z góry na dół,
nie odnosząc się do faktów i pisząc to językiem felietonu.
W 2006 r. wprowadziliśmy rozporządzenie w sprawie
warunków dostępu i korzystania z infrastruktury
kolejowej, które wprowadza nową metodologię
dostępu do cen. Stawka dostępu, chcę to panu wytłumaczyć,
bo bardzo mocno pan to krytykował, jest
obliczana na podstawie zużycia stanu infrastruktury
kolejowej, a także kosztów jej utrzymania. Zależy ona
zatem od linii kolejowej, od masy i prędkości pociągów
– są to czynniki, które mają bezpośredni wpływ
na zużycie elementów tejże infrastruktury – a nie od
rodzaju i typu pojazdu kolejowego. Co do wstępnej
oceny zmian stawek za dostęp do infrastruktury kolejowej,
dokonanej na podstawie statystyki pracy taboru
kolejowego, a także danych operatorów przewozów
dla segmentów rynku, średnio stawki dostępu
przewidziane w cenniku na lata 2006–2007 w porównaniu
z okresem 2005–2006 uległy zmniejszeniu.
Pan to krytykuje – chyba że pan i koledzy z Platformy
chcą, żeby te stawki podnosić, żeby rosły koszty
i zmniejszała się konkurencyjność tej sfery przewozów
towarowych na kolejach.
Kolejny zarzut, polityka inwestycyjna Polskich
Linii Kolejowych. W uzasadnieniu czytamy m.in.,
cytuję: Polityka inwestycyjna PKP PLK powoduje,
że tworzy się rynek zamawiającego. Na średnim
szczeblu od 16 lat pracują ci sami ludzie decydujący
o inwestycjach. Wykorzystują oni swoją pozycję do
preferowania konkretnych firm. Takie sytuacje prowadzą
do ograniczenia realnych możliwości inwestycyjnych,
bo grupa faworyzowanych producentów nie
jest w stanie zapewnić ani odpowiedniej skali, ani
innowacyjności produktów, za to dyktuje ceny. Nie
pojawiają się nowe podmioty, a te, które są, nie rozwijają
się, bo dusi ich quasi-monopol zakorzeniony
w układach personalno-służbowo-biznesowych. Tak
to brzmi w uzasadnieniu Klubu Parlamentarnego
PO. Jeśli koledzy z Platformy Obywatelskiej mają
wiedzę o popełnionych przestępstwach i nieprawidłowościach,
to czy już zawiadomili właściwe organy
ścigania? Bo z mojej inicjatywy kilka takich zawiadomień
zostało skierowanych. Przypomnę, że przed
chwilą musiałem się wytłumaczyć z zarzutu, że zwalniam
z PKP doświadczonych fachowców. Czy pan
poseł Jarmuziewicz chciałby zatem powiedzieć, że
zwalniam profesjonalistów, a zostawiam na PKP aferzystów?
Całe uzasadnienie wniosku o wotum nieufności
wobec ministra transportu pełne jest takiej
pokrętnej logiki i argumentacji.
Odpowiadając na ten zarzut, chcę stwierdzić, iż
w 2006 r. po raz pierwszy od wielu lat rząd przeznaczył
na inwestycje kolejowe środki odpowiadające
najpilniejszym potrzebom. Polityka inwestycyjna zarządcy
infrastruktury kolejowej, spółki PKP Polskie
Linie Kolejowe, uwzględnia poprawę stanu połączeń
kolejowych, które wchodzą w skład transeuropejskich
sieci kolejowych, i rewitalizację linii. Zamówienia
realizowane przez Polskie Linie Kolejowe w ramach
prowadzonych działań inwestycyjnych mają
przecież charakter zamówień publicznych i przeprowadzane
są na podstawie przepisów określonych
w odpowiedniej ustawie. Przecież ogłoszenia te publikowane
są również w biuletynach urzędowych
Komisji Europejskiej. To powoduje i gwarantuje zachowanie
i utrzymanie zasad uczciwej konkurencji
na szeroko rozumianym rynku kolejowym.
Przejdźmy teraz do zarzutów dotyczących sektora
związanego z lotnictwem. Zdaniem pana posła
Tadeusza Jarmuziewicza ponoszę odpowiedzialność
za opóźnienia w rozbudowie Okęcia. Tutaj już obłuda
i liczenie na krótką pamięć opinii publicznej,
panie pośle Jarmuziewicz, nie zna granic. Przecież
pan doskonale wie, że pełna odpowiedzialność za
stan tej sprawy…
(Poseł Stanisław Tadeusz Huskowski: Nie mówił
tego, to nieprawda. Mówił, że to przemilczy.)
…obciąża poprzedników Sojuszu Lewicy Demokratycznej
i ich namiestnika na funkcji dyrektora przedsiębiorstwa
państwowego Porty Lotnicze, który został
odwołany przeze mnie w ciągu pierwszych dwóch
tygodni mojej pracy w 2005 r. A najważniejsze przyczyny
opóźnień w realizacji budowy terminalu II
w Warszawie to niekorzystne, przede wszystkim dla
przedsiębiorstwa państwowego, warunki kontraktu
zawartego w 2002 r., które dotyczą m.in. kar umownych
i zwłoki, jeśli chodzi o realizację zawartego kontraktu.
Przypominam tylko, odnosząc się merytorycznie
po raz kolejny, któryś z rzędu, do argumentacji
zawartej w uzasadnieniu wniosku, że w podpisanym
w 2002 r. kontrakcie przyjęto jako termin
zakończenia realizacji tej inwestycji, panie pośle,
31 grudnia 2005 r. W 2004 r. ówczesne, odwołane,
kierownictwo portu podjęło decyzję o zmianie tego
terminu, jeśli chodzi o zakończenie inwestycji, na
kwiecień 2006 r. Wykonawca występował dwukrotnie
o kolejne przesunięcia, które były odrzucane jako
bezzasadne. A nowe kierownictwo portów podjęło
niezwłocznie na początku 2006 r. negocjacje dotyczące
kontraktu, a także dokonało analiz niekorzystnych
zapisów umowy kredytowej, umowy dotyczącej
finansowania budowy tegoż terminalu, po to by przyspieszyć
jej realizację i zabezpieczyć interes przedsiębiorstwa.
Były również podejmowane przeze mnie
osobiście działania na forum międzynarodowym,
z uwagi na to, iż kapitałowo wykonawcą tej inwestycji
jest konsorcjum hiszpańsko-polskie. Działania te
przyczyniły się do zakończenia sporu pomiędzy zamawiającym
i wykonawcą, grożącym zerwaniem
kontraktu. 26 września 2006 r. przedsiębiorstwo podpisało
ostateczny aneks, zgodnie z nim inwestycja
będzie zakończona w terminie. (Oklaski) Część przylotowa
terminalu II – listopad 2006 r., to już jest eksploatowane,
część odlotowa – koniec kwietnia 2007 r.,
zakończenie i rozliczenie całej inwestycji ma nastąpić
do listopada 2007 r. (Oklaski)
Minister transportu koordynuje również prace
związane z budową infrastruktury komunikacyjnej,
która łączy Okęcie z systemem transportowym miasta.
Współpracujemy z władzami miasta stołecznego
Warszawy i z Polskimi Liniami Kolejowymi, które
w tym zakresie realizują i będą realizowały bardzo
wysokie nakłady rzeczowe.
Teraz kolejny zarzut, rzekome odwlekanie decyzji
o drugim lotnisku dla Warszawy, jako portu centralnego
dla Polski. Również gwoli informacji, panie i panowie
posłowie, przypomnę, że byłaby to kontynuacja
rozpoczętych prac związanych z wyborem lokalizacji
lotniska centralnego. W chwili obecnej nie ma podstaw,
by rozpocząć prace związane z budową sensu
stricto nowego lotniska – chyba że pan poseł Jarmuziewicz
i koledzy z Platformy Obywatelskiej uznają
wniosek z wstępnej analizy, która została dokonana,
że efektem otwarcia w przyszłości nowego lotniska
centralnego jest zamknięcie Okęcia i paru innych
portów regionalnych… Ale wtedy powiedzcie to publicznie
i głoście: Chcemy lotniska centralnego dla
Polski, bo trzeba zamknąć Okęcie i kilka portów regionalnych.
Mówcie to wprost, prezentując te argumenty.
A przy okazji niech pan przede wszystkim
zapyta ludzi, którzy w tej sprawie mogą się wypowiedzieć,
ile to kosztuje i gdzie są te środki. Chyba że
zamiast sieci drogowej i kolejowej chcemy zrealizować
inwestycje dotyczące budowy nowego portu lotniczego
i wydatkować tam dziesiątki miliardów euro.
Chcę tu również wspomnieć o roli lotniska wspomagającego
dla Okęcia, dlatego że będzie realizowany
projekt lotniska w woj. mazowieckim, w Modlinie.
Jako minister transportu podpisałem także po raz
pierwszy w historii umowy wspólne z Ministerstwem
Obrony Narodowej na rozbudowę lotnisk w Mińsku
Mazowieckim, Sochaczewie i Radomiu. Takie umowy
zostały podpisane w styczniu br. i ci przyszli benefi-
cjenci są również uwzględnieni w regionalnym programie
operacyjnym.
Kolejną bajką pana posła Jarmuziewicza jest zarzut
dotyczący rzekomych konfliktów ministra transportu
z udziałowcami portów lotniczych. Dla ministra
transportu, dla mnie osobiście, jednym z podstawowych
celów polityki państwa w obszarze lotnictwa,
biorąc pod uwagę wzór wysoko rozwiniętych państw
europejskich, jest zwiększenie zaangażowania władz
samorządowych w zarządzanie lotniskami i finansowanie
lotnisk będących determinantami rozwoju
regionów. Wyrazem tej polityki są zapisy projektu
nowelizacji ustawy Prawo lotnicze oraz ustawy z dnia
30 maja 1996 r. o gospodarowaniu niektórymi składnikami
mienia Skarbu Państwa oraz Agencji Mienia
Wojskowego. Projekt ten, po naniesieniu uwag, będzie
w najbliższych dniach skierowany do Komitetu
Stałego Rady Ministrów, zostanie przyjęty przez rząd
i skierowany do Wysokiej Izby, po to by została dokonana
jego ocena.
Minister transportu wspiera również rozwój portów
regionalnych, które obecnie wykorzystują tę
szansę związaną z liberalizacją rynku lotniczego
i wejściem do Polski na rynek usług lotniczych tzw.
tanich przewoźników. W ministerstwie przygotowano
program wsparcia dla 8 lotnisk będących w sieci
europejskiej – ponad 350 mln euro na rozwój infrastruktury
lotniskowej, a także przewidziano możliwość
wykorzystania dodatkowo 50 mln euro na inwestycje
związane z bezpieczeństwem w portach
lotniczych. Dotyczy to również, poza tymi wskazanymi
lotniskami w sieci europejskiej, pozostałych
lotnisk regionalnych. W samych programach operacyjnych
w skali kraju samorządy wojewódzkie zagwarantowały
dodatkowo 370 mln euro. Tak że jest
to ogromny program inwestycyjny, którym objęte
będą polskie porty lotnicze – narodowy port w Warszawie
i
Jakoś nikt się nie pokusił żeby napisać coś o najważniejszym polskim święcie narodowym... A szkoda że macie czas pisać i wykłucać się o aktualne wydarzenia, a nie pamiętacie żeby napisać coś o tym co było jedym z najważniejszych wydarzeń w naszej historii.

"11 listopada - Narodowe Święto Niepodległości

W 1918 r. po 123 latach zaborów państwo polskie odrodziło się i wybiło na niepodległość.

Jesienią 1918 r. dobiegała końca I wojna światowa, która przyniosła klęskę wszystkim trzem zaborcom. Rosja pogrążyła się w zamęcie rewolucji i wojnie domowej, wielonarodowa monarchia austro-węgierska rozpadała się i chyliła ku upadkowi, a Niemcy uginały się pod naporem wojsk Ententy.

Dla Polaków była to niepowtarzalna szansa, aby móc odzyskać utracony byt państwowy. Widząc klęskę zaborców, Polacy zaczęli przejmować władzę wojskową i cywilną tworząc zręby przyszłego państwa.

W dniu 28 października 1918 roku w Krakowie powstała Polska Komisja Likwidacyjna, która zaczęła przejmować władzę z rąk Austriaków na terenie Galicji i Śląska Cieszyńskiego. Przypieczętowaniem jej dzieła było w kilka dni później rozbrojenie załogi austriackiej przez członków konspiracyjnej Polskiej Organizacji Wojskowej oraz legionistów i młodzież.

W dniu 1 listopada 1918 r. we Lwowie wybuchły walki polskiej ludności z Ukraińcami, którzy proklamowali powstanie Zachodnio-Ukraińskiej Republiki Ludowej.

W nocy z 6 na 7 listopada powstał w Lublinie Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej pod kierownictwem Ignacego Daszyńskiego, w którego skład weszli przedstawiciele PPS, PPSD i PSL „Wyzwolenie”. Równocześnie podległe rządowi oddziały przystąpiły do rozbrajania wojsk okupacyjnych na Lubelszczyźnie i Kielecczyźnie.

W tym właśnie czasie powrócił do kraju Józef Piłsudski, więziony od lipca 1917 roku przez Niemców. W dniu 10 listopada 1918 roku przybył on do Warszawy. Jego przyjazd wywołał entuzjazm ludność stolicy i masowe rozbrajanie okupantów na terenie całej Kongresówki.

W dniu 11 listopada Rada Regencyjna przekazała Józefowi Piłsudskiemu Naczelne Dowództwo nad formującym się Wojskiem Polskim, a trzy dni później przekazała mu całą władzę cywilną. Dzień wcześniej podporządkował mu się również Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej w Lublinie. Józef Piłsudski powołał nowy centralny rząd, który w dniu 21 listopada wydał manifest zapowiadający reformę rolną i nacjonalizację niektórych gałęzi przemysłu, uzależniając jednak ich przeprowadzenie od postanowień przyszłego Sejmu Ustawodawczego. Jednocześnie Józef Piłsudski wprowadził bardzo korzystne dla robotników warunki pracy i zapowiedział wybory parlamentarne.

W dniu 22 listopada Józef Piłsudski ogłosił się Naczelnikiem Państwa i razem z premierem podpisał dekret o tymczasowych władzach Republiki Polskiej.

O utrwalenie i utrzymanie dopiero co odzyskanej niepodległości przyszło narodowi polskiemu toczyć krwawe boje. W dniu 27 grudnia 1918 r. wybuchło powstanie wielkopolskie, które przywróciło Wielkopolskę do macierzy. W Galicji Wschodniej trwały zacięte walki z Ukraińcami, a na wschodnich kresach Polski oddziały samoobrony walczyły z bolszewikami. Ponadto trzeba było trzech powstań śląskich, by część Górnego Śląska znalazła się w granicach Polski.

Przypieczętowaniem dzieła odrodzenia Rzeczypospolitej była Bitwa Warszawska, w której naród polski obronił odzyskaną niepodległość.

Dzień 11 listopada, w którym Józef Piłsudski przejął władzę, dla uczczenia powstania suwerennego ośrodka władzy odrodzonej Polski, został w 1937 roku oficjalnie ogłoszony świętem narodowym. Jednak dzień ten był już od 1919 roku obchodzony jako Święto Niepodległości. Od tego czasu jest jednym z najważniejszych świąt obchodzonych przez Polaków w kraju i zagranicą.

Po II wojnie światowej władze Polski Ludowej usunęły Święto Niepodległości z kalendarza, ale nie z serc Polaków. Środowiska niepodległościowe nadal obchodziły kolejne rocznice 11 listopada 1918 roku. Dopiero w 1989 roku Sejm IX Kadencji przywrócił narodowi to święto."
Autor: MON
Skopiowane z www.mon.gov.pl

1918 listopad 11, Warszawa - Dekret Rady Regencyjnej do narodu polskiego o przekazaniu władzy wojskowej Józefowi Piłsudskiemu

Wobec grożącego niebezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego, dla ujednostajnienia wszelkich zarządzeń wojskowych i utrzymania porządku w kraju, Rada Regencyjna przekazuje władzę wojskową i naczelne dowództwo wojsk polskich, jej podległych, Brygadierowi Józefowi Piłsudskiemu.
Po utworzeniu Rządu Narodowego, w którego ręce Rada Regencyjna, zgodnie ze swymi poprzednimi oświadczeniami, zwierzchnią władzę państwową złoży, Brygadier Józef Piłsudski władzę wojskową, będącą częścią zwierzchniej władzy państwowej, temuż Rządowi Narodowemu zobowiązuje się złożyć, co stwierdza podpisaniem tej odezwy.

Dan w Warszawie, dnia 11 listopada 1918 roku.
Aleksander Kakowski
Józef Ostrowski
Zdzisław Lubomirski
Józef Piłsudski

"Dziennik Praw Państwa Polskiego" 1918, nr 17, poz. 38

1918 listopad, Warszawa - Pismo Rady Regencyjnej do Naczelnego Dowódcy Wojsk Polskich Józefa Piłsudskiego składającego w jego ręce władzę państwową

Do Naczelnego Dowódcy Wojsk Polskich Józefa Piłsudskiego.
Stan przejściowy podziału zwierzchniej władzy państwowej, ustanowiony odezwą z dnia 11 listopada 1918 roku, nie może trwać bez szkody dla powstającego Państwa Polskiego.
Władza ta powinna być jednolita.
Wobec tego, kierując się dobrem Ojczyzny, postanawiamy Radę Regencyjną rozwiązać, a od tej chwili obowiązki nasze i odpowiedzialność względem narodu polskiego w Twoje ręce, panie Naczelny Dowódco, składamy do przekazania Rządowi Narodowemu.

Dan w Warszawie, dnia 14 listopada 1918 roku.

Aleksander Kakowski
Zdzisław Lubomirski
Józef Ostrowski

"Dziennik Praw Państwa Polskiego" 1918, nr 17, poz. 39

>